Kaczyńskiemu pokazać ucho od śledzia

Tym razem w ostatnią niedzielę 2019 postanowiłem podsumować wydarzenia całego minionego roku z lekkim przymrużeniem oka…

Kuchenne rewolucje Czarneckiego juniora

W mijającym roku syn niezawodnego europosła Richarda Henry’ego prawie, że wcielił się w rolę Magdy Gesler. Z tą różnicą, że w TVN na Sylwestra nigdy nie kroi się gości, co uczynił Czarnecki junior. Biorąc pod uwagę obecną sytuację Richarda Henry’ego po bolesnym rozstaniu się z fotelem wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego i upadku do roli szeregowego eurposła, młody Przemek powinien rozważyć przebranżowienie i w związku z tym podnieść szybko swoje kwalifikacje kulinarne, bo uzdrawianie restauracji może okazać się dla niego alternatywną ścieżką zawodową. W końcu jako zaledwie trzydziestosześciolatek nie może liczyć, że do końca życia będzie go chronił immunitet poselski.

Dwie Wieże albo afera, której nie było

Pod koniec stycznia pełnomocnicy austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera złożyli zawiadomienie w prokuraturze dotyczące podejrzenia popełnienia przestępstwa przez Jarosława Kaczyńskiego dotyczącego braku zapłaty za zlecenie  związane z przygotowaniem do budowy tzw. K-Towers w Warszawie, na działce należącej do Spółki „Srebrna”. W tym samym czasie „Gazeta Wyborcza” opublikowała zapis nagranych przez Birgfellnera rozmów z prezesem PiS-u, z których wynikało, że postrzegany jako słaby i niezaradny Kaczyński, jest w rzeczywistości twardym negocjatorem biznesowym i prawdziwym rekinem finansjery, a ponadto świetnie zna się na deweloperce. W wyniku tych rewelacji austriacki biznesmen był siedmiokrotnie przez wiele godzin przesłuchiwany przez polską prokuraturę, prezes Kaczyński zaś nawet nie otrzymał wezwania, a do dokumentacji dołączono jego zeznania złożone w zupełnie innej sprawie.  W tym samym czasie poparcie dla Zjednoczonej Prawicy nieustająco rosło… Birgfellner, oprócz słynnych „taśm Kaczyńskiego”, przedstawił także niezapłaconą fakturę na ponad milion euro i jeszcze gratis oskarżył Prezesa wszystkich prawdziwych Polaków o łapówkarstwo. I nic mu to nie pomogło.  Po blisko dziewięciu miesiącach postępowania, tuż przed wyborami parlamentarnymi, prokuratura zdecydowała, że odmawia wszczęcia sprawy. W międzyczasie zmieniono też przepisy w sprawie zaskarżenia decyzji prokuratury w taki sposób, by maksymalnie utrudnić taką sprawę. Ostatecznie jednak Birgfellner złożył do sądu zażalenie na decyzję polskiej prokuratury, a ponadto zawiadomił o podejrzeniu przestępstwa prokuraturę austriacką. Teraz tylko można cierpliwie czekać, kiedy Prezes otrzyma wezwanie na przesłuchanie w Wiedniu, a może nawet, gdyby się nie stawił, zacznie być ścigany przez Interpol.

Działki Morawieckiego, czyli  miliony mniej warte niż jeden zegarek

Oświadczenia majątkowe, zwłaszcza zgodne ze stanem faktycznym, nie są najmocniejszą stroną polityków PiS-u. W kończącym się roku wypłynęło parę „drobnych” nieścisłości u Dworczyka, Banasia i samego premiera Morawieckiego. Ten ostatni zaliczył w pełni wiosny przykrą historię z ujawnieniem nabycia dzięki układom z kardynałem Gulbinowiczem działki po wyjątkowo okazyjnej cenie. Premier zapewniał oczywiście, że zarabiał zawsze uczciwie, działka ponoć należała do jego żony, a jeśli zarobił cokolwieczek na jej sprzedaży (znaczy nie on, lecz jego żona), to wszystko przekaże na cele charytatywne. Swoją drogą, odkąd PiS doszło do władzy, to Caritas dzięki wpłatom, mającym rekompensować przekręty, niewątpliwie opływa w dostatki. Nieco wcześniej prawdomówny Mateusz podobnie tłumaczył się z akcji BZ WBK, na których zarobił ponad 1,23 miliona. A pamiętacie zegarek Nowaka i jego konsekwencje polityczne? Jeden zegarek był wtedy wart więcej niż miliony Morawieckego… O, tempora! O, mores!

To wszystko wina Doriana

Wujek Sam w postaci ukochanego przez polski naród Donalda Trumpa, mimo  solennych obietnic, nie przyjechał do Polski na 80 rocznicę wybuchu II wojny światowej. Zamiast spotkać się z wygadanym Andrew i niemową Agatą wolał uciąć sobie partyjkę golfa z przyjacielem Dorianem. No, cóż może na następną rocznicę huragan Dorian nie wpadnie na Florydę do Trumpa.

Burdel w domu pielgrzyma

Kamienica Mariana wzbudziła w tym roku ogromne zainteresowanie, zwłaszcza gdy został prezesem NIKu. Może dlatego, że za niewielką opłatą można w niej odpocząć godzinkę po długiej podróży, zwłaszcza przy okazji kolejnej miesięcznicy wawelskiej. Kamienica w Krakowie cieszyła się tak dużym uznaniem polityków PiS-u i zapewne z tego względu do tej pory nie zdymisjonowali jej właściciela (a po za tym, o dziwo, podobno byłoby  to sprzeczne z brzydkim słowem na K). Zresztą znając upodobania niektórych polityków obecnej partii rządzącej pokojach u Banasia nawet dla ministra Kamińskiego znajdzie się jakaś miła bokserka czy inna labradorka.

Ekologiczny grzech ciężki kontra totalitarny ekologizm

Polski kościół katolicki i jego hierarchowie nie przestają mnie zaskakiwać i w swoich absurdach niezmiennie utrzymują formę. Ostatnio arcybiskup Jędraszewski, który sprawia wrażenie, jakby homilie wygłaszał pod nieustającym wpływem mocnych środków odurzających, stwierdził, że ochrona klimatu to ciężki grzech i nowy totalitaryzm, gdyż w Biblii jest napisane, że człowiek nie ma się nad Ziemią rozczulać, lecz czynić ją sobie podległą. Biorąc pod uwagę, że papież Franciszek zachęca do działań na rzecz środowiska i spotyka z aktywistką Gretą Thunberg oraz rozważa wprowadzenie do Katechizmu pojęcia grzechu ekologicznego, to słowa polskiego hierarchy nijak się mają do nauczania papieskiego. W tym kontekście można domniemywać, że pojawienie się schizmy polskiej może nastąpić wcześniej, niż otrzeźwienie Jędraszewskiego. Nie zdziwi mnie specjalnie, jeśli niebawem wybierzemy na papieża polskiego kościoła ukochanego przez PiS i naród ojca Tadeusza. W końcu jeśli w Rzymie papieżem został jezuita, to u nas może być redemptorysta.

Forma opozycji

Zbliża się koniec roku, a niebawem też koniec maratonu wyborczego, w którym opozycja do tej pory odnosiła same wątpliwe sukcesy. Tymczasem przeciwko Usainowi Dudzie Boltowi zostanie wystawiona liczna reprezentacja w składzie: prawdziwa dama Małgorzata Kidawa-Błońska, dżentelmen z partii chłopskiej Władysław Kosiniak-Kamysz, katolik Szymon Hołownia z „Mam Talent” i Jolanta Duda znikąd. Skład skromny, konkurencja duża, a trenerzy i ich aystenci muszą jeszcze doszlifować pewne szczegóły. Natomiast znając poziom opozycyjnej reprezentacji znalezienie „najlepszych” kandydatów da tyle samo, co i szlifowanie formy. Tak czy inaczej – druga kadencja Adriana i wypierpol gwarantowany.

Krystyna gwałci etykę

Etyka sędziów nowego Trybunału Konstytucyjnego to trudny temat. Zwłaszcza, gdy sędzią została była posłanka, głosująca za Kodeksem Etycznym dla sędziów, a teraz go łamiąca. Na przykładzie Krystyny Pawłowicz znów potwierdza się zasada, że politycy PiS w momencie przystąpienia do partii dostają nową inteligencję, produkowaną w podziemnych fabrykach na Żoliborzu, a potem zatwierdzaną w gabinecie na Nowogrodzkiej i furmankami dostarczaną na Wiejską. Niezawodna sędzia Krystyna, jako osoba głęboko uzależniona od Twittera, nie mogła się powstrzymać i musiała wdać się w polemikę z Małgorzatą Kidawą-Błońską, używając przy tym mocnego języka i argumentów ad personam. Rozumiem, że może zazdrościć urody i klasy kandydatce PO w wyborach prezydenckich, ale żeby od razu napadać na nią tak, by nawet partyjni koledzy musieli się wstydzić, to doprawdy sędziemu TK (pamiętamy, że wcześniej kazała tytułować się posłem, a nie posłanką) nie wypada…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s