Kaczyński autokrata jak Gomułka

Skończyłem czytać książkę o Gomułce, co uprawnia mnie do sporządzenia tego naukowego porównania w Excelu

Jarosław Kaczyński mówi wprost, że warunkiem pozostania PiSu przy władzy jest zwycięstwo Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich. „jeżeli Rafał Trzaskowski wygrałby wybory, to dążyłby do tego, by nasz obóz jak najszybciej przestał rządzić” – cytuje słowa prezesa rządzącej partii Gazeta.pl. Słowa te wypowiedział na piątkowym XV zjeździe Klubów Gazety Polskiej, który wyjątkowo odbył się online.

Prezes docenia wagę wyborów prezydenckich: „Musimy doprowadzić do takiego stanu Polski, aby te zmiany były nie do cofnięcia… Ta drużyna jest ciągle za mała, by opanować wszystkie te dziedziny, które są sferą państwa”.

Słowa te brzmią wręcz złowrogo, bo cena, jaką zapłaci Polska za rządzy PiSu i tak jest już olbrzymia. Jednocześnie ukazują, że prezes PiS zdaje sobie sprawę z tego, że raz utraconej władzy nie odzyska już nigdy. Stąd dla niego jest to walka o wszystko. Zapowiada też, że – aby kontynuować obecną politykę, należy do niej przekonać ludzi i przygotować tę część społeczeństwa, która „ciągle jest pod wpływem propagandy”. Stwierdził również, że demokracja w Polsce ma się dobrze. „Działają różne organizacje, odbywają się demonstracje, wolność mediów jest większa niż być może gdziekolwiek indziej na świecie”. Ta definicja demokracji, a zwłaszcza porównanie jej do sposobu działania prasy na Zachodzie mogłaby budzić politowanie, gdyby nie fakt, że wypowiada ją człowiek rządzący praktycznie Polską.

Również dla Andrzeja Dudy jest to gra o wszystko. Pozbawiony funkcji, będzie niczym nawet dla innych członków swojej partii.

Zadziwiająca jest świadomość zarówno prezesa rządzącej partii, jak i obecnego prezydenta, jednorazowości ich władzy. To oznaczałoby, że obaj doskonale zdają sobie sprawę z własnych dokonań i z oceny, jaką wystawia im społeczeństwo. W większości demokratycznych krajów politycy nie traktują swojej władzy w kategoriach jednorazowych. Planują kariery i programy na wiele lat, poddając się spokojnie osądowi wybierającego społeczeństwa. Przegrani w jednych wyborach spokojnie przygotowują się do następnych, wyciągając wnioski i ucząc się na własnych błędach. W swoim przemówieniu Kaczyński zdradził się, że ma świadomość, iż wygrana Dudy jest jego ostatnią szansą na utrzymanie władzy. „Przy dużym wysiłku, dużym zaangażowaniu, mocnej wierze i silnej mobilizacji będziemy mieli zwycięstwo w pierwszej turze” (wszystkie cytaty za naTemat).

Przyszłość pokaże, co dokładnie miał na myśli, wypowiadając te słowa. I dlaczego postronnemu słuchaczowi jego wypowiedź przypomina od razu słynne zdanie Gomułki: „Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy”.

Czy Kaczyński spieprzając weźmie Dudę ze sobą? Oto jest pytanie!

Kmicic z chesterfieldem

Twitterowy dialog między Donaldem Tuskiem a Andrzejem Dudą ma szanse przejść do historii.

Tusk nazwał Dudę wstydem, bo ten zaatakował ludzi LGBT, nazywając ich nieludźmi, a ideologią.

Jak by nie patrzył, Duda hańbi imię Polski, bo jest prezydentem naszego kraju.

Duda to w tych okolicznościach chwast ludzki, takie „byle co”. Duda nie wyznaje żadnych wartości, ani humanistycznych, ani chrześcijańskich, jest nihilistą, Duda wszystko ma w dudzie, czyli w dupie.

Duda przejdzie do historii jako Dupa. Doskonale mieści się w folwarku Jarosława Kaczyńskiego, a dokładnie w czworakach, stamtąd Duda pochodzi, wskazuje nawet na to nazwisko.

Dlatego Kaczyński na każdym kroku okazuje mu pogardę.

Więcej o „dialogu” Tusk – Duda >>>

Po podpisaniu przez Andrzeja Dudę homofobicznej „Karty rodzin” LGBT jest głównym tematem kampanii. „LGBT to nie ludzie, to ideologia” – dokładnie tak wyraził się w TVN24 poseł Jacek Żalek, za co wyleciał ze studia. Rafał Trzaskowski pisze list do sympatyków PiS:…

View original post 314 słów więcej

 

Poparcie dla Trzaskowskiego zdecydowanie większe niż można było się spodziewać

To, co zrobił PiS, by zmniejszyć szanse Rafała Trzaskowskiego na udział w wyborach prezydenckich, woła o pomstę do nieba. Zostały złamane wszelkie zasady równości, jakie powinny obowiązywać w każdym państwie demokratycznym. To plucie na kandydata PO w mediach publicznych przechodzi wszelkie wyobrażenie. Ograniczenie czasu na zbiórkę podpisów pod listami poparcia do kilku raptem dni, zmiana formularza listy… nie ma co, widać, że PiS, jak tonący, brzytwy się chwyta. Zapewne czuje już na plecach oddech wielkiej porażki.

Zapewne politycy partii rządzącej są w szoku, widząc, że ich plan uziemienia Trzaskowskiego, leży w gruzach. Jak Polska długa i szeroka, tak tłumy Polaków stoi w kolejkach, byle tylko oddać swój głos wsparcia. Wolontariusze, zbierający podpisy, przyznają, że jeszcze nigdy nie spotkali się z taką sytuacją. Listy poparcia zapełniają się błyskawicznie, a chętnych do ich podpisania wciąż wielu.

Dziennikarze „Gazety Wyborczej” zapytali Warszawiaków, dlaczego stoją w kolejce, by wyrazić swoje poparcie dla Trzaskowskiego. Odpowiedź jest prosta: żeby odsunąć PiS od władzy. Nie chcą prezydenta, który tak jak Duda, jest całkowicie niesamodzielny, uważają, że już najwyższy czas na zmiany. Uważają, że Rafał Trzaskowski sprawdził się jako prezydent Warszawy, będzie więc dobrym prezydentem Polski.

Są też i tacy, którzy wprawdzie nie zagłosują na niego, ale złożą swój podpis na liście poparcia, bo trzeba pokonać PiS, bo chcą, by Trzaskowski miał prawo wystartować w tych wyborach.

Trzeba przyznać, że PiS-owi udało się coś, czego zupełnie nie zamierzał. Swoją chęcią zatrzymania Trzaskowskiego doprowadził do pospolitego ruszenia. Za Trzaskowskim stanęli nawet ci, którzy mają innego kandydata na prezydenta, a wszystkich łączy jedno. Pokazanie PiS-owi, że nie ma narodowej zgody na łamanie zasady równości i dyskryminowanie kogokolwiek na arenie politycznej.

Kaczyński zawsze się sypie, teraz mamy do czynienia z rozpadem wszelkich wartości. Małość tego człowieka jest porażająca.

Kmicic z chesterfieldem

Jarosław Kaczyński kolejny raz wpisuje się do annałów chamstwa politycznego.

Ten cham i prostak psim swędem sięgnął po niemal dyktatorską władzę, mimo nienawiści do rodaków, Polski i przeciwników politycznych.

Napisałem „mimo”, ale tak jest w wypadku podobnych zakompleksiałych ludzi. Władza wpada im w ręce w wyniki splotu okoliczności.

Kaczyński tym razem popisał się „chamską hołotą”, tak nazywając opozycję w trakcie wystąpienia Barbary Nowackiej, gdy doszło do rytualnej debaty nad odwołaniem ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego.

No, cóż, „chamska hołota” może być gwoździem do trumny Kaczyńskiego. Trumny politycznej, lecz z takim obciążeniem (alegoria: wieka trumny) nie zawsze można żyć i ostatecznie zostać przytrzaśniętym dosłownie.

Ile zła uczynił Kaczyński, nikomu po 89 roku nie udało się.

To miała być rytualna debata nad wotum nieufności wobec ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego. Rytualna, bo PiS ma większość, żeby wniosek odrzucić. Zostało już tylko głosowanie, gdy prezes PiS Jarosław Kaczyński zaczął wyzywać posłów opozycji.

Wydawało się, że…

View original post 836 słów więcej

 

PiS kryje pedofilów w Kościele kat.

„Kto podnosi rękę na kościół, ten podnosi rękę na Polskę”, te słowa wypowiedziane przez prezesa PiS na pikniku patriotycznym w Pułtusku, w maju 2019 roku, wyraźnie pokazują uprzywilejowaną pozycję duchownych. Partia rządząca nie da zrobić krzywdy swojemu kościołowi i tego się trzyma, przymykając oczy na problem pedofilii wśród duchownych i chroniąc ich przed wszelkimi oskarżeniami.

O bezpieczeństwo i bezkarność członków uprzywilejowanej instytucji dba szczególnie prokuratura, której szefem jest minister sprawiedliwości, pan Ziobro. Okazuje się, że istnieją pewne wewnętrzne regulacje, dotyczące postępowań w przypadku przestępstw popełnianych przez duchownych. Jako pierwszy dotarł do nich dziennikarz portalu Gazeta.pl Marcin Kozłowski, a dzisiaj piszą o nich dziennikarze „Gazety Wyborczej”.

Dotarli oni do pisma, w którym Tomasz Szafrański, dyrektor biura prezydialnego Prokuratury Krajowej przyznaje wprawdzie, że kościelne dokumenty mogą być dowodem w śledztwie, ale „Zasada autonomii wymaga, aby organy państwa w swoich relacjach z instytucjami kościelnymi opierały się na współdziałaniu, rezygnując z wykorzystywania swoich uprawnień władczych w sposób antagonistyczny” czyli nic na siłę. Nic wbrew woli kościoła.

Stąd też wskazanie, by pozostawić kościołowi prawo decyzji w sprawie udostępniania dokumentów, które są tylko dowodami uzupełniającymi w śledztwie. Owszem, prokuratorzy mogą domagać się udostępnienia tych dokumentów, szczególnie, gdy jest to potrzebne do ustalenia danych sprawcy czynu przestępstwa lub osoby pokrzywdzonej, ale warto, by sobie takie działania odpuścili.

Jednocześnie, gdy planują wystąpić do kościoła o potrzebne im dokumenty, muszą powiadomić o tym fakcie Prokuraturę Krajową. Jak wytłumaczono w tym piśmie, takie postępowanie musi być po prostu zgodne z koniecznością „ukształtowania należytej praktyki”. Praktyki, która wyraźnie pokazuje, że Prokuratura staje po stronie kata, a nie ofiary.

Mariusz Paplaczyk, poznański adwokat, nie ukrywa, że „to przykład uprzywilejowania instytucji kościelnych, który nie znajduje w prawie uzasadnienia (…) Celem postępowania karnego jest ustalenie sprawcy i ochrona interesów pokrzywdzonego, nie zaś ochrona interesów osób trzecich. Te wytyczne czynią w tej zasadzie wyłom – interes Kościoła jest ważniejszy niż pokrzywdzonych”.

No cóż, to jest właśnie to prawo i sprawiedliwość w wersji PiS.

PiS wspomaga sojusznika – hierarchów Kk, pomaga kryć pedofilów, nie ścigając przestępców w sutannach.

Kmicic z chesterfieldem

Jarosławowi Kaczyńskiemu powiększa się choroba, co nie znaczy, aby mu zaraz przyznawać większy pokój bez klamek i z gumowymi ścianami.

Raczej zamienić mu zakład zamknięty na penitencjarny.

Otóż był powiedzieć o szefie niemieckiego Federalnego Trybunału Konstytucyjnego, iż jest Prusakiem, a nawet więcej – czyli w domyśle: nazistą.

Andreas Vosskuhle powiedział o polskim TK: jest marionetką, a dokładniej atrapą.

Wynika z tego, iż wszystkie Trybunały Konstytucyjne, włącznie z TSUE są kierowane przez Prusaków, bo wszyscy sądzą, że w Polsce nie ma Trybunału Konstytucyjnego.

W Polsce panuje bezprawie, chaos. Zostaliśmy zdegradowani nie tylko ustrojowo w demokracji.

Więcej Kaczyńskiego z rozmowy w „Sygnałach dnia” PR1 >>>

Wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta wprowadzał w błąd, interpretując na korzyść polskiego rządu głośny wyrok niemieckiego Federalnego Trybunału Konstytucyjnego. Kaleta próbował zdyskredytować Trybunał Sprawiedliwości UE. Orzeczenie niemieckiego sądu było o czymś zupełnie innym.

O matole Kalecie i istocie niemieckiego orzeczenia >>>

„Zabawa w chowanego” braci Sekielskich to historia…

View original post 236 słów więcej

 

Republika kabaretowa Kaczyńskiego

Jarosław Kaczyński ma rozważać wprowadzenie stanu wyjątkowego, jeśli opozycji uda się zablokować majowy termin wyborów. Tak mają mówić posłowie PiS politykom opozycji, o czym informuje „Gazeta Wyborcza”.

Prezes PiS ma podobno używać przy tym argumentacji, że „opozycja sprowokowała kryzys konstytucyjny, uniemożliwiła przeprowadzenie wyborów w terminie, a skoro jest kryzys konstytucyjny, to trzeba wprowadzić stan wyjątkowy”.

W rozmowie z Dominiką Wielowieyską jeden z polityków Porozumienia Jarosława Gowina ujawnia, jak to będzie przekazywane: – „Narracja będzie taka: totalna opozycja plus zdrajcy od Gowina doprowadzili do tego, że wybory nie mogą się odbyć, zatem zagrożony jest ład państwa. PiS zorientował się, że nie złamie dostatecznie licznej grupy Gowina, mimo że przygotował listę ludzi przeznaczonych do zwolnienia. Chcą przez stan wyjątkowy dać sobie 3 miesiące na odzyskanie większości w parlamencie. Jeśli się to nie uda, to grozi im, że w sierpniu oddadzą władzę”.

O możliwości wprowadzenia w Polsce stanu wyjątkowego miał też wspominać Andrzej Duda w rozmowie ze swoimi współpracownikami. To prezydent – za zgodą rządu – podejmuje tę decyzję.

W stanie wyjątkowym można zabronić działania partii politycznych, organizacji, stowarzyszeń lub związków zawodowych. Można je też zawiesić. Władza może internować każdego, kto zagraża porządkowi, a także wprowadzić cenzurę.

Natomiast przepisy o wprowadzeniu stanu klęski żywiołowej właściwie już w Polsce obowiązują – są nimi wszelkie obostrzenia, z którymi mamy do czynienia od kilku tygodni. Jego wprowadzenie przyniosłoby jednak konieczność przesunięcia wyborów, czego – jak wiadomo – nie chce Jarosław Kaczyński.

Wyglądają podobnie. Sędziowskie togi, biało-czerwone żaboty. Ten sam pałacyk na Szucha – miejsce, w którym wykuwała się polska demokracja i rządy prawa. Dziś poza zewnętrznymi atrybutami nie pozostało nic. Trafnie Jacek Żakowski wskazał, że faktyczny zamach stanu w Polsce dokonał się tuż po północy. To wtedy Duda nielegalnie przyjmował przyrzeczenie sędziowskie od dublerów prawdziwych sędziów. To wtedy Duda określił swoją prezydenturę jako narzędzie do zmiażdżenia Konstytucji, na którą wcześniej przysięgał, przywołując imię Boga. Wtedy też rozpoczął się tragiczny proces zanikania prawa w Polsce, tryumfu woli prezesa, która zastąpiła prawo, choć prawem się nie stała, bo prawo to sztuka czynienia tego, co dobre i sprawiedliwe. Orzeczenie Trybunału w sprawie uchwały Sądu Najwyższego sygnalizuje zamknięcie pewnego etapu. Opadły już wszelkie pozory. Trybunał stał się „transmisją woli prezesa do mas”, środkiem postawienia się ponad prawem. Pod wodzą nieprezes Przyłębskiej pokazał, że jest w stanie orzec wszystko, że nie ograniczają go żadne reguły wykładni, stosowania prawa. Trzeba jasno powiedzieć, że Rzeczpospolita, która się wyłoni z tego brunatnego bagna, powinna przede wszystkim wskrzesić Trybunał Konstytucyjny. Osoby odpowiedzialne za jego splugawienie muszą ponieść konsekwencje. To orzeczenie przekracza wszelką miarę. Przechodzi do księgi wieczystej hańby prawników polskich. Skutków nie wywołuje żadnych. Żyjemy w kraju, w którym wybory ma przeprowadzić poczta, a o zgodności z Konstytucją orzeka Przyłębska, Piotrowicz i Pawłowicz. Prawdziwy tryumf woli.

Republika kabaretowa Koko Kaczyńskiego.

Kmicic z chesterfieldem

Karty do korespondencyjnego głosowania są już drukowane, choć nie ma prawnego zezwolenia. Jacek Sasin za ten akt pójdzie prędzej czy później siedzieć.

Obecna władza jest proweniencji kryminalnej. Rządzi krajem margines.

Po upadku komuny wydawało się to niemożliwe, ale nie doceniliśmy Kaczyńskiego. Ten tchórz, który przyczaił się w demokracji, zebrał zgraję podobnych sobie mentów (ment – od mentalny).

W czasie zarazy koronawirusa zaraza polityczna dewastuje nam kraj.

Wyraźnie trzeba rzec, iż nie będzie z PiS-em żadnego Okrągłego Stołu. Kaczyński musi iść siedzieć. Sytuacja wszak jest zupełnie inna niż z Jaruzelskim, który w PRL-u był złem narzuconym z Moskwy.

Może mniejszym złem. Kaczyński jest złem, który zagraża naszemu życiu, bytowi Polski (bo zostaniemy porzuceni przez sojuszników), a ponadto szybko nas relegują z Unii Europejskiej.

Po koronawirusie nie zatriumfuje na świecie żadna ideologia totalitarna, nastąpi powrót do wartości demokratycznych, liberalnych, bo tylko one gwarantują rozwój i społeczną stabilizację.

Drukowane są karty do głosowania, chociaż…

View original post 818 słów więcej

 

Kaczyński jak zombie

Polskie Radio gościło w godzinach porannych Jarosława Kaczyńskiego, który skupił się głównie na najbliższych wyborach prezydenckich.

Człowiek, który wielokrotnie pokazał, czym dla niego jest Konstytucja, dzisiaj nieoczekiwanie staje się jej strażnikiem i przekonuje, że wybory muszą się odbyć w ustalonym terminie, bo tak mówi najważniejsza ustawa Rzeczpospolitej i nic tego zmienić nie może. Według prezesa, nie ma żadnych podstaw, by wybory przesunąć w czasie, no chyba że wprowadzi się do Konstytucji pewne poprawki, pozwalające przedłużyć kadencję prezydenta, ale „oczywiście nie o rok, tylko o więcej”.

Wyjaśnił również, dlaczego opozycji zależy na przesunięciu wyborów. Dzisiaj partia rządząca tak dobrze radzi sobie z epidemią, a opozycyjni kandydaci na prezydenta nie są zbyt mocni, więc wybory 10 maja są przeciwnikom politycznym PiS zdecydowanie nie na rękę, bo z góry skazują ich kandydatów na przegraną. Poza tym „w Polsce i na świecie zaczyna się ciężki kryzys ekonomiczny. Za rok będziemy w fazie bolesnej walki z kryzysem. Wtedy ludzie zawsze mają pretensje do władzy” i w tym właśnie opozycja widzi swoją szansę, by rozegrać wybory po swojej myśli. Cwana ta opozycja, dla której liczy się tylko zimna kalkulacja a nie dobro obywateli i praworządność.

Prezes Kaczyński jest przekonany, że przeprowadzenie wyborów w przyjętym wcześniej terminie, nie niesie żadnego zagrożenia. Będą one bezpieczne zarówno dla wyborców jak i organizatorów.

Kaczyński odniósł się też do stanowiska Gowina, który chwilowo wciąż przeciwstawia się wprowadzeniu korespondencyjnego głosowania i jest za przesunięciem terminu wyborów. Wierzy, że szef Porozumienia pójdzie jednak po rozum do głowy i zagłosuje tak jak prezes sobie życzy, chociażby dlatego, że Gowin ma zbyt wiele do stracenia. Przecież gdyby nie koalicjant czyli PiS to nie pełniłby dzisiaj tak wysokiego stanowiska w rządzie.

Dzisiaj ma się odbyć w Sejmie głosowanie w tej sprawie i przekonamy się, czy Gowin wybierze ciepłą posadkę czy uczciwość. Jedno jest pewne. Kaczyński nie odpuści. Władza to dla niego najcenniejsze trofeum i po trupach, ale zrobi wszystko, by tę władzę utrzymać. Nawet gdyby miało to kosztować życie obywateli.

Polska to obecnie zamknięte pomieszczenie bez klamek i o gumowych ścianach. Witajcie w pokoju prezesa Kaczyńskiego.

Kmicic z chesterfieldem

Mamy trzy zarazy, dwie śmiertelne. Koronawirus dla naszej egzystencji. Druga zaraza Kaczyński – groźna dla egzystencji państwa.

No i trzecia zaraza, która jest potomstwem dwóch pierwszych – indolencja władz pisowskich wobec koronawirusa.

Nie dość, że dane o zakażeniach i ofiarach są nieprawdziwe – nie tylko z powodów, że za mało jest przeprowadzanych testów, nieprzygotowania do zarazy, to przede wszystkim świadomego zaniżania danych – to taki Kaczyński ma w dupie Polaków, jemu tylko zależy na tym, aby chwycić naród za mordę, bo niedługo odejdzie i inni też mają pożegnać się z życiem.

Rządzi nami wariat z kompleksami bez większych intelektualnych możliwości, bez żadnych osiągnięć (chyba, że pośrednio obarczymy go za współwinę Lecha Kaczyńskiego, który posłał 96 ludzi na tamten świat).

Jak sobie z tym poradzimy? Czy w ogóle sobie poradzimy?

Rzeczywiście [Jarosław Gowin] mówi o tym, że jest przeciwnikiem wyborów w tej chwili. Uzasadniał to zawsze zawsze różnego rodzaju zagrożeniami…

View original post 676 słów więcej

 

Tarcza dla Dudy: #DupaTarcza

Antykryzysowa tarcza zaproponowana przez rząd zakłada koszty w wysokości 212 mld zł.

Wyliczenia rządu ostro skrytykował w rozmowie z next.gazeta.pl prof. Andrzej Noga z Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu, były członek Rady Polityki Pieniężnej. „Te 212 mld zł to jest kwota propagandowa. To jest niedopuszczalne, że rząd wliczył sobie do tarczy ochronnej dla biznesu także to, co robi bank centralny” – komentuje prof. Noga

Okazuje się, że wydatki budżetowe przeznaczone na dopłaty do pensji i pomoc dla osób samozatrudnionych miałyby wynieść zaledwie 30 % tej sumy, czyli ok. 65-70 mld zł.

Pozostałe 145 mld zł to m.in. odroczenia składek ZUS, zaliczki na podatek i preferencje kredytowe, a także działania NBP, na które składać się mają m.in. „operacje zasilające banki w płynność – m.in. obniżenie stopy rezerwy obowiązkowej, operacje repo czy skup obligacji.”

Łatwość, z jaką rząd przedstawia dane dotyczące budżetu, pieniędzy, wydatków, polityki fiskalnej itd., jest zatrważająca. To jest najwyższy stopień nieprofesjonalności, jaki znam z wypowiedzi światowych. Naprawdę. Bardziej nieprofesjonalnych nie widziałem, nawet w Albanii.” – dodaje profesor Noga.

W opinii profesora odroczenie składek ZUS to będzie chwilowe odroczenie upadku wielu firm. „Żeby naprawdę pomóc sektorowi mikro- i małych przedsiębiorców – a jest ich w Polsce 1,8 mln – trzeba by było umorzyć ZUS czy podatki. Chociaż na 3 miesiące.”

Podobne zdanie prof. Noga ma na temat proponowanych przez rząd mikropożyczek, które mają być udzielane w zamian za niezwalnianie pracowników.

Według niego o wiele bardziej sensowne i pomocne byłyby rządowe dopłaty do kredytów. „Wtedy przedsiębiorca weźmie kredyt nie na 5 tys. zł, ale na 500 tys. zł. To byłby prawdziwy restart gospodarki” – mówi ekonomista.

PiS nie walczy z epidemią koronawirusa, ale walczy o Dupę Dupy.

Kmicic z chesterfieldem

Aż Jarosław Kaczyński dał głos w RMF FM, tylko dlatego, że upychają kolanem datę wyborów majowych na prezydenta.

Teraz wszystko będzie z tym związane. Aby wytrwać do 10 maja. Nawet liczba zakażonych i ofiar koronawirusa będzie zaniżana, a może nawet nie podawana, jak już stało się w jednym województwie.

W Polsce nie jest zdecydowanie mniej zakażonych wirusem niż w Niemczech, u naszych sąsiadów testy na koronawirusa są powszechne, a u nas bardzo, bardzo niewiele dla nielicznych. Stąd tak mało u nas zakażonych, a zmarłych wpisuje się po inną przyczynę zejścia.

Na pewno idzie kryzys gospodarczy, upadną przedsiębiorstwa i nawet całe branże. Na pewno zmienią się zachowania społeczne, takie doświadczenie zarazy dostaje trwały stempel zachowań.

PiS zostanie wywieziony z pałaców władzy taczkami, bo sobie nie poradzą ze strachem ludzi i zarazą. Kaczyński na taczce wywijający nóżkami jak żuczek przewrócony na grzbiet (obrazek prima sort), Morawieckiemu nie pomogą miliony skręcone z Kościołem…

View original post 762 słowa więcej

 

Wybory prezydenckie muszą być przesunięte. Dupa nie może być nadal prezydentem

Po ogłoszeniu przez rząd stanu zagrożenia epidemicznego w Polsce komentatorzy zwracają uwagę na jeszcze jeden aspekt tej sytuacji. Gdyby w kraju wprowadzono stan wyjątkowy, oznaczałoby to, że podczas jego trwania oraz w ciągu 90 dni od jego zakończenia nie mogą być przeprowadzane wybory.

Pojawiają się więc pytania, dlaczego w obliczu takiego zagrożenia pandemią koronawirusa w Polsce rządzący nie wprowadzili właśnie stanu wyjątkowego?

To jest stan wyjątkowy bez jego ogłoszenia. Rządzący powinni zagrać fair i go wprowadzić, przesuwając wybory prezydenckie. Inaczej prezydentura (każda) będzie obarczona gigantycznym grzechem pierworodnym” – napisał na Twitterze Konrad Piasecki z TVN24. Podobnie uważa Jacek Nizinkiewicz z „Rzeczpospolitej”: – „A tak serio, jak w takich warunkach prowadzić kampanię wyborczą i jak przeprowadzić wybory? Jedna osoba tylko może. Strasznie cynicznie to wygląda”. – „Mamy de facto stan wyjątkowy w Polsce, ale bez jego wprowadzenia. Czyli kampania się toczy, ale z jednym kandydatem wspieranym przez rząd i jego propagandę” – to wpis Pawła Wrońskiego z „GW”.

Do sytuacji odnosili się także internauci: – „Żadna nowość, mamy pseudo-TK, pseudo-KRS, to i pseudo-wybory mogą być za 2 mld zł Kurski urządzi taką kampanię, że hej!”; – „Moim zdaniem idą na I turę, bezczelnie wykorzystując kryzys, nad którym nie mają kontroli”; – „I o to szła gra, gdy nie podejmowano działań”; – „Pytanie, czy niemożność prowadzenia kampanii wyborczej, a z drugiej strony promowanie w TVP każdej czynności prezydenta kandydata mające znamiona kampanii może być podstawą do stwierdzenia nieważności wyborów przez SN?”; -„Jeżeli wybory nie zostaną przeniesione, to mam nadzieje, że ludzie przejrzą na oczy i zobaczą, że PiS wykorzystuje globalną tragedię, dla swoich celów”.

Nawet protestować nie można w kwestii przełożenia wyborów prezydenckich.

Kmicic z chesterfieldem

Czy Polska to dziwny kraj? Gdy dochodzą do władzy takie pokraki z PiS, jak Kaczyński i Morawiecki, to faktycznie dziwny kraj.

Kraj mentalnych krasnali.

Obnaża tę groteskową władzę tak śmiertelne zagrożenie jak koronawirus.

Kraj mrożkowski, którego tylko można obśmiać, pokraczne postaci, jak mitoman Morawiecki, wielkolud Kaczyński, który ma spodnie pełne gówna popuszczonego ze strachu.

Nie dziwcie się, że ten, który sra pod siebie, pluje na was. To uniwersalny obraz zasrańca.

Wirus corona dopiero do nas przychodzi. I nie słuchajcie zakłamania tej władzy, ona prędzej czy później – gdy pozwolimy im rządzić – wyprowadzi nas z Unii Europejskiej.

Oto jesteśmy największym beneficjentem pomocy Brukseli w kwestii walki z koronawirusem, ale TVP (czysta gadzinówka na kopyto Goebbelsa) szczuje na Unię i podaje ciemnemu ludowi, że Bruksela jest bezradna.

A to pisowskie gówno prawda, wytrzęsione z portek Jarosława Kaczyńskiego – jako człowiek jest to typowy obszczymurek.

Polska będzie największym w Unii beneficjentem funduszu…

View original post 966 słów więcej

 

Morawieckiego Pic, czyli Nic

Więcej o żonie Ziobry >>>

Dziennikarze „Gazety Wyborczej” przeprowadzili szeroko zakrojone śledztwo, by zdobyć odpowiedź na pytanie, kim jest Patrycja Kotecka, żona ministra Ziobry.

Swoją wiedzę w tej sprawie dziennikarze opierają głównie na zeznaniach świadka koronnego Piotra K., ps. „Broda”, który uznany był przez Mariusza Kamińskiego, wiceprezesa PiS, koordynatora służb specjalnych i szefa MSWiA w pierwszym rządzie PiS-u za osobę niezwykle wiarygodną.

Zgodnie ze zdobytą wiedzą, pani Kotecka przeszła długą drogę od barmanki w nieistniejącym już klubie Coloseum w Warszawie do ślubu z ministrem Ziobrą. Z jednej strony rozkwitała jej kariera dziennikarska; praca w „Super Expressie”, „Życiu Warszawy” i TVP, gdzie wyraźnie pokazała swoje sympatie polityczne.

Z drugiej strony wyborcza.pl opisuje powiązania ze światkiem przestępczym na przełomie lat 90-tych i pierwszej dekady XXI wieku, co wydaje się niezwykle interesujące, szczególnie w sytuacji, gdy mówimy o żonie Pierwszego Sprawiedliwego Rzeczpospolitej, czyli Zbigniewa Ziobry.

No i rozpętała się niezła burza. Zanim artykuł o pani Koteckiej ukazał się na łamach „Gazety Wyborczej” już pojawiły się na Twitterze głosy oburzonych obrońców ministra Ziobry i jego żony.

Patryk Jaki, nie zapoznawszy się nawet z tekstem już wie, że to nic innego jak bezpardonowy atak mafii, którą prokurator generalny posłał za kratki.

Posłanka Solidarnej Polski, Aleksandra Szczudło uwierzyć nie może, by ktoś tak potraktował człowieka, który całe swoje życie poświęcił walce z przestępczością, a Rzeczniczka Prasowa Ministerstwa Sprawiedliwości Agnieszka Borowska oskarża GW o wsparcie przestępczego ataku na rodzinę pana ministra.

Z kolei Sebastian Kaleta usiłuje nieco zminimalizować problem, mając nadzieję, że autor tekstu o Koteckiej „wspomniał w artykule, że kryminaliści Stonoga&Broda zostali zweryfikowani ze swoimi fejkami z grudnia, które zostały zignorowane przez wszystkie redakcje”.

A co na to sama Kotecka? W wydanym oświadczeniu, całkowicie zaprzecza „kłamliwym informacjom rozpowszechnianym przez „Gazetę Wyborczą” na mój temat. Zamierzam podjąć wobec redakcji i autora artykułu zdecydowane kroki prawne”.

Jest przekonana, że ten atak na nią to nic innego jak zemsta „świata przestępczego za moją pracę dziennikarza śledczego. Jednocześnie stanowią odwet za skuteczne zwalczanie przestępczości, w tym tej zorganizowanej, przez mojego męża – Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego”.

Powiem jedno. Sytuacja, gdy wymiar sprawiedliwości został już całkowicie przejęty przez jednego człowieka, będącego na dodatek męża pani Koteckiej, raczej nie gwarantuje nam dotarcia do prawdy. Jestem przekonana, że gdy sprawa znajdzie się w sądzie, Kotecka wyjdzie z niej krystalicznie czysta, a dziennikarze GW zostaną zmieszani z błotem. Jednak histeryczna reakcja obozu władzy na tekst w Wyborczej daje dużo do myślenia.

„Redakcja „Gazety Wyborczej” wybrała osobliwą formę ataków politycznych. Zamiast krytyki (nieważne uzasadnionej czy nie) osób pełniących funkcje publiczne wolą atakować ich żony… Kiedyś mówiono o takich: damscy bokserzy” – napisał na Twitterze Mateusz Morawiecki.

Oburzenia wpisem premiera nie kryli też internauci: – „Panie Morawiecki, „GW” pisze o związkach żony min. sprawiedliwości z gangsterami, a Pan to sprowadza do sensacji towarzyskiej („damscy bokserzy”). Otóż to nie jest tylko sprawa obyczajowa, tak jak kamienica Banasia nie jest sprawą tylko obyczajową. Pan odpowiada za ten rząd”;

„Teraz każda krytyka kobiet związanych z PiS będzie w przekazie miesiąca PiS „brutalną agresją skierowaną w kobietę”? Jakie to słabe z ich strony. A widzę, że już się powtarza”;

„Taa, jasne. Gdy naziole biły kobiety podczas protestów, siedziałeś cicho. Gdy pisowska towarzyszka spoliczkowała protestującą kobietę też siedziałeś cicho. A Kotecka, jeśli GW kłamie, niech idzie do sądu”; – „Obrońca kobiet się znalazł. Czarne Marsze pamięta? Zabranie dofinansowania domom samotnych matek? Zabranie środków na in vitro? Głosowanie przeciw konwencji antyprzemocowej? Zabranie środków na telefon zaufania dla dzieci? Bo my pamiętamy to wam, damscy bokserzy”.

Do sprawy odniosła się Magdalena Fitas-Dukaczewska, tłumaczka wielu polskich prezydentów i premierów, którą PiS usiłuje zmusić do ujawnienia tajemnic zawodowych. – „Środowiska PiS, atakując mnie, używały prawie zawsze argumentu, czyją jestem żoną. Fakt, kto jest moim mężem, był dla Was wystarczający, by zarzucać mi najcięższe zbrodnie i opluwać. Proszę więc nie zgrywać niewinnej urażonej dziewicy, bo jest Pan obrzydliwym hipokrytą” – napisała do Morawieckiego. A poseł KO Sławomir Nitras podsumował: – „Pan premier zamiast ujawnić swój wielomilionowy majątek wolał go ukryć przepisując na żonę. A jak dziennikarze będą o tym pisać to nazwie ich po prostu „damskimi bokserami”. Proste? Proste”.

„Koronawirus już opanowany? Mieszkania+ wybudowane? Elektryczne samochody jeżdżą? Obwodnice ukończone? Prom pływa? Banaś rozliczony? Dary z PCK też? I plecaki dla dzieci z Syrii? Mierzeja przekopana? CPK się buduje? No i na deser – co z dwiema wieżami?” – przypomniała Morawieckiemu afery rządu PiS jedna z internautek.

O picusiu Morawieckim więcej tutaj >>>

Pisowcy mają świadomość, że to mogą być ich ostatnie chwile, więc kradną na potęgę.

Kmicic z chesterfieldem

Kaczyński widzi, że Duda może przegrać wybory, więc sobie dodaje ducha: „nic się nie stanie, nic się nie stanie”.

Ale jednocześnie zaklina swoich ancymonków, aby gryźli trawę i mieli dla niego wygrać. Zapewnia, że PiS ma stabilną większość w Sejmie i po przegranych wyborach przez Dudę, będzie rządzić, jak do tej pory.

Nie jest to wcale pewne, bo pierwszym, który się zwykle „nie cieszy” jest Jarosław Gowin – i to on może wymówić Kaczyńskiemu posłuszeństwo, związać się z PSL.

A w ogóle po przegranych wyborach prezydent Małgorzata Kidawa-Błońska tak może sparaliżować rządzenie PiS, iż nie będzie już takiej gadziej propagandy w TVP, a także trzeba będzie wykonać wyroki TSUE.

No i w końcu wyborcy PiS-u dowiedzą się, jak skorumpowana jest ta władza i będą dochodzi prawa i sprawiedliwości. A to może skutkować jakimiś Trybunałami Ludowymi, Obywatelskimi, które domagać się mogą natychmiastowego wykonania wyroku.

Kaczyński wie, że nad jego głową wisi…

View original post 230 słów więcej

 

Polityka śmierci prowadzona przez PiS

Więcej o nadchodzących protestach w służbie zdrowia >>>

Nadchodzą protesty w służbie zdrowia, które pogrążą Dudę w kampanii.

Kmicic z chesterfieldem

Andrzej Duda wystartował ze swoim sztabem wyborczym. I bodaj zaczął najgorzej, jak można.

A może znajduje się w sytuacji, że dobrze już nigdy nie będzie. Tylko gorzej.

Gdy przedstawiano jego sztab, aresztowany został osławiony agent Tomek, zaś bogate terytoria Banasia przeszukane, zaś jego syn wzięty do aresztu jako zakładnik.

Chyba nikogo nie należy przekonywać (oprócz pisowców), że Polska stała się państwem mafijnym.

No i szefowa sztabu Dudy Jolanta Turczynowicz-Kieryłło to istny ewenement. Przegrała, co mogła, broniła w aferze KNF i dwórek szefa NBP Adama Glapińskiego.

Chciała sądowego zakazu publikacji o tych aferach. I przegrała. A w dniu inauguracji sztabu Dudy powiedziała zdanie, które kwalifikuje ją do PRL, bo to w istocie cenzura:

„Dowolność korzystania z wolności słowa może prowadzić do zagrożeń, nawet do zagrożeń interesów, które są ważne z perspektywy państwa”

To idiotka?

Tak! A to znaczy, że Polska zidiociała, aby taki Kononowicz w spódnicy pieprzył w przestrzeni publicznej.

To…

View original post 586 słów więcej

 

Duda walczy z językami

„Pan Prezydent konsekwentnie walczy z obcym językiem” – kpił na Twitterze Radosław Sikorski. Chodziło mu o wypowiedzi Andrzeja Dudy na jednym z paneli Forum Ekonomicznego w Davos. Na nagraniach widać, że prezydent wielokrotnie „zacinał się”, gdy mówił po angielsku.

Prezydent Andrzej Duda był w tym tygodniu na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. Brał tam udział m.in. w panelu „Przyszłość NATO” razem z sekretarzem generalnym sojuszu Jensem Stoltenbergiem, szefem tureckiej dyplomaci Mevlütem Cavusoglu i Vincenzem Amendola, włoskim ministrem ds. europejskich. Całe nagranie dostępne na stronie weforum.org.

W trakcie wystąpienia prezydent Duda ocenił, że decyzja o przystąpieniu do Sojuszu Północnoatlantyckiego była najlepszą, jaką Polska podjęła po 1989 roku. – NATO to najlepszy sojusz na świecie – powiedział prezydent. – NATO to dla Polski pokój i bezpieczeństwo, stabilność i dobrobyt – przekonywał.

Fragmenty nagrania pojawiły się w mediach społecznościowych, a tam komentujący – w tym kilku polityków PO – zwróciło uwagę nie tyle na to, co mówił Duda, a na to jak. W czasie wystąpienia prezydent wielokrotnie „zacinał się”, robił przerwy, powtarzał słowa. „Lepiej Panie Prezydencie Duda, kiedy lata Pan na narty w polskie góry. Mniejszy wstyd” – skomentował to rzecznik PO Jan Grabiec.

Inni przypomnieli w tym kontekście niedawne słowa prezydenta nt. krytyki PiS-owskich zmian w sądownictwie ze strony zagranicznych polityków czy ekspertów oraz UE. – Ja jestem prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej i powiem tak: nie będą nam tutaj w obcych językach narzucali, jaki ustrój mamy mieć w Polsce i jak mają być prowadzone polskie sprawy – oświadczył.

„Pan Prezydent konsekwentnie walczy z obcym językiem” – zakpił Radosław Sikorski. „‚Nie będą nam w obcych językach narzucali’, skoro ich nie rozumiem. A jak próbuję wytłumaczyć, aparat mowy po kilku górskich herbatach odmawia posłuszeństwa. Wstyd!” – napisał Michał Szczerba.

Kaczyński i jego ancymonki mają gdzieś demokrację. Jeżeli chcemy utrzymać się w UE i być Zachodem, tałatajstwo pisowskie trzeba przepędzić na Kreml, a przynajmniej do Łukaszenki.

Kmicic z chesterfieldem

Wbrew pozorom mediów obiektywnych mamy, jak na lekarstwo. Mediów takich, do których sięgasz po informację, aby wiedzieć, co się dzieje i nie sprawdzać, co kryje się pod powierzchnią.

Sprawdzać, kto im płaci? Jak niedawno przekonaliśmy się z Wirtualną Polską, która miliony czerpała z resortu Ziobry.

Tak zwani symetryści stosują metodę „rżnięcia w krocze”, siadają na mniemanej barykadzie i relacjonują w stylu: PiS jest faktycznie złe, ale Platforma była nie lepsza.

Takie jaja, takie zbuki stosują dziennikarze z „Rzeczpospolitej”, szczególnie beztalencie Michał Szułdrzyński, a czasami naczelny Bogusław Chrabota.

PiS stoi aferami, codziennie ujawnia się kilka, a nie tylko jedna. To swoisty rekord świata godny Księgi Guinnessa. Przypomnijmy sobie PO: zegarek Nowaka warty 30 tys. zł, który kupił za swoje, ale nie ujął w zeznaniu majątkowym.

Symetryzm to choroba, która nazywa się dupizm. Daję PiS-owi dupy, który dyma, ale udaję, że nie jestem dymany.

Symetryzm świetnie ujmuje Przemysław Szubartowicz, który ustosunkowuje się…

View original post 460 słów więcej