Dziad odchodzi, Szumowski rżnie z miłości do żony i kto podpieprzył pakiety wyborcze

Więcej o odejściu Kaczyńskiego >>>

Więcej o Szumowskim, miłośniku własnej żony >>>

Więcej o podpieprzeniu pakietów wyborczych >>>

Więcej o coraz lepszych sondażach dla opozycji, dla KO >>>

Rozmowa z dr Anną Materską-Sosnowską >>>

Kmicic z chesterfieldem

Nie podejrzewałem, że Łukasz Szumowski to postać z samego dna.

Nie chcę się bestwić nad jego wartościami chrześcijańskimi, bo dla niektórych ta aksjologia pod tym przymiotnikiem jest ważna.

Szumowski i jego rodzina, a przynajmniej brat Marcin Szumowski, to męty społeczne (z mętami zawsze mam problem ortograficzny; czy to męty od mącenia, czy menty od mendy).

Dorwali się do władzy i grabią z naszego wspólnego dobra. Bandyci (nomen omen) w maseczkach.

OKO.press dotarło do wyników kontroli przeprowadzonej przez ministerstwo nauki w NCBR. Wynika z niej, że Marcin Szumowski, brat ministra zdrowia, zasiadał w komisjach, które decydowały o przyznaniu prawie 43 mln zł na badania naukowe dla spółki OncoArendi. Jej akcjonariuszami są Marcin Szumowski i – pośrednio – Anna Szumowska, żona ministra.

Więcej o Szumowinach >>>

Maseczki będziemy nosić nie tyle, ile sugerują wirusolodzy, ale tak długo, aż znajomy ministra Szumowskiego sprzeda wszystkie zapasy?

Atak złośliwego koronawirusa zebrał śmiertelne żniwo nie tylko…

View original post 24 słowa więcej

 

Wojciech Mann apeluje o pokonanie nie tylko wirusa

Znany dziennikarz udostępnił w social mediach wideo poświęcone wyborom w maju. Wojciech Mann stwierdził, że jest zwolennikiem przełożenia terminu głosowania.

Jestem normalnym człowiekiem, a nie politykiem i dlatego uważam, że organizowanie wyborów prezydenckich w maju to efekt czyjegoś obłędu. Przestańmy wreszcie jak barany słuchać oszołomów. F*ck them all” – powiedział dziennikarz.

Filmik W. Manna został udostępniony na facebookowej stronce „Start-up-Society”. „Niełatwo było dotrzeć do tego pana, ale się udało, a puenta zaskoczyła nas wszystkich” – napisał w opisie prowadzący portal administrator.

Głos dziennikarza spodobał się użytkownikom social mediów, którzy w komentarzach chwalili jego odważną postawę. „Panie Wojtku łączę wyrazu szacunku”, „Jest dokładnie tak, jak pan redaktor powiedział”, „Bądźmy odważni i mądrzy… pokonajmy nie tylko wirusa” – to tylko niektóre wypowiedzi internautów.

Wojciech Mann niedawno odszedł z pracy w Trójce, w której spędził wiele lat zawodowego życia.

Zaraza w czasie zarazy. Zarażona Polska, trędowata. Oj, mamy pecha. J zresztą zwykle, gdy matołki dorwą się do władzy.

Kmicic z chesterfieldem

Gdy opadnie kurz zarazy, przekonamy się, jak Morawiecki i spółka rżnęli nas w kwestii zarazy.

Jak zaniedbane były przygotowania do walki z koronawirusem, jak nie testowano, jak manipulowano w statystykach.

Tak naprawdę dowiemy się, ile mordów dokonał Morawiecki. Dla mnie nie ulega wątpliwości, iż ten intelektualny kmiotek, mitoman, który pręży swoje muskuły, a jest li tylko impotentem, działa na szkodę Polski.

Morawieckiemu należy się kop w dupę. Wstydem jest, iż ten człowiek o strukturze sowieckiego umysłu jest Polakiem.

Dlatego należy nazywać takie typki: niePolakami.

Jak taki ktoś dostaje się do polityki i finansów? Przecież z żadnego awansu, ale z kumoterstwa. Donald Tusk poznał się na nim, ale nie wymierzył kopa temu sowietowi.

Rządowi spin doktorzy myśleli, myśleli i wymyślili statystyki walki z koronawirusem, w których Polska wygląda dobrze. Rzuciliśmy więc na nie „okiem”.

Więcej analizy krętactw pokurcza Morawieckiego >>>

Jadwiga Emilewicz powtarza zgraną manipulację rządu PiS: jeśli wprowadzimy stan nadzwyczajny…

View original post 581 słów więcej

 

Kabaret PiS mało śmieszy, a wkurwieni pogonią Kaczyńskiego kołkiem osikowym

Chyba już nikt nie ma wątpliwości, że PiS nie cofnie się przed niczym, żeby utrzymać władzę. Nocne głosowanie i wprowadzone zmiany w Kodeksie Wyborczym, to złamanie konstytucji.

Takiego zdania są prawnicy i konstytucjonaliści. Profesor Marek Chmaj w komentarzu dla Gazeta.pl mówi, że niezgodnie z konstytucją są nie tylko wprowadzone zmiany, ale również sposób, w jaki przeprowadzono obrady.

„Część opozycji, zgadzając się na głosowanie przez internet, przekonała się o tym, jak straszną możliwość dała do ręki osobom, które mogą być nieodpowiedzialne. Zrobiono z Sejmu kabaret, zezwalając na głosowanie internetowe. sejm nie miał najmniejszej szansy, żeby zająć się merytorycznie tymi poprawkami, a zatem prawodawcą nie jest Sejm, tylko grupa osób, która pisała przepisy” – komentuje prof. Chmaj.

Prawnik podkreśla przy tym, że zgodnie z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego wszelkie zmiany w Kodeksie można wprowadzać na pół roku przed czynnością wyborczą.

Zdaniem konstytucjonalisty Kodeks jest bardzo ważną ustawą, a w nocy nad jego zmianami zagłosowano niezgodnie z regulaminem, zaraz po wniesieniu poprawek. Profesor Chmaj uważa, że w ten sposób PiS, zasłaniając się walką z koronawirusem, może dokonać kolejnych zmian w Kodeksie Wyborczym czy w prawach ograniczających wolność obywateli. „Ustawa musi być uchwalana zgodnie z konstytucyjną precyzją. Zatem, jeśli jakakolwiek część tej procedury przebiegała inaczej niż to wynika z konstytucji, to dany akt nie jest ustawą. Pod płaszczykiem pomocy dla różnych podmiotów wprowadza się przepisy, które ograniczają naszą wolność bądź prawa” – mówi prof. Chmaj.

Do zarazy PiS dodana została zaraza koronawirusa. Czy to zniszczy Polskę?

Kmicic z chesterfieldem

Ważniejszy dla rządzącego PiS (de facto – dla Kaczyńskiego) niż pakiet antykryzysowy, są poprawki w ordynacji wyborczej.

Kto mógłby dopuścić się, aby w ustawia ratunkowej dla gospodarki w czasie kryzysu wpisać artykuły dotyczące wyborów?

Tak spaprać prawo może tylko PiS. Świadczy, że Kaczyńskiego nie obchodzi koronawirus (on jakoś przeżyje, niech Polacy zdychają), ale władza.

Zaraza Kaczyński pod pozorem zarazy zaraża nam ojczyznę. Jaka akcja, taka kiedyś nastąpi reakcja – czyli zarazę Kaczyńskiego wypali się ogniem i mieczem.

Los dyktatorów zawsze jest jeden i nie ominie prezesa PiS. Ale póki co, będzie niszczył Polskę, bo ten pokraczny człowiek inaczej nie potrafi. Szczuć, pluć, niszczyć.

Będziemy pracować nawet 60 godzin w tygodniu, a przedsiębiorców czeka wypełnianie druczków, aby dostać pomoc, która wielu z nich i tak nie uchroni przed bankructwem. Zadowolony jest tylko PiS, który nocą w Sejmie przepchnął swoją tarczę antykryzysową.

Najważniejsze ustawy Sejm i rząd pod przywództwem PiS przegłosowywał jak…

View original post 657 słów więcej

 

PiS dostaje baty od PO

Kolejne posiedzenie Sejmu odbędzie się jednak na sali plenarnej Sejmu. Posłowie już jutro mają też przyjąć zmiany w regulaminie, które umożliwią im głosowanie zdalne na czas kwarantanny. Warto dodać, że decyzja, by obrady odbyły się na sali plenarnej, to też wielki sukces PO. Dlaczego? Już tłumaczymy!

Sukces PO

Dlaczego mówimy o sukcesie PO? To oczywiste. Partii udało się zablokować rozwiązania, jakie chciał wdrożyć PiS, a które skutkowałyby groźnymi dla Polaków konsekwencjami.

Więcej o sukcesie PO>>>

Do niedawna sytuacja gospodarcza została wykorzystana do wprowadzenia kosztownych programów socjalnych pod hasłem, że rząd ma pieniądze. Ale to się skończyło, co było do przewidzenia jeszcze przed epidemią, skoro dla sfinansowania dodatkowych świadczeń stopniowo podwyższano podatki i sięgano do rezerw. W tym sensie Polska jest słabo przygotowana do kryzysu, który zostanie pogłębiony w wyniku epidemii. Dochodzą do tego jeszcze dodatkowe kwestie – osłabienie niezależności banków wskutek ich nacjonalizacji.

Cały wywiad >>>

PiS nareszcie pokonany przez Platformę.

Kmicic z chesterfieldem

U władzy mamy mistrzów świata nieudacznictwa. Prezes z kompleksami, premier mitoman i prezydent złamany człowiek.

I ta ekipa klownów zdarzyła nam się w czas największej próby, w czas zarazy. Zaraza w zarazie. I nie wiadomo, która zaraza jest metaforą.

Bo PiS jest zarazą. Pisowskie klowny wymyślili Sejm Zdalny, ale musieli się z niego wycofać, bo od razy te lewusy zaliczyli wpadkę.

Login do zdalności dostał nieposeł. Zdolne barachło (w wypadku PiS nie jest to oksymoron).

Morawiecki mitoman twierdzi, że wszystko mamy najlepsze. Chyba jego lepkie ręce są najlepsze. Ale i tak w tym krętactwie jest gorszy od Putina.

Przez takich klownów od najlepszości zawsze traciliśmy niepodległości. Trzeba zasadzić kopa Kaczyńskiemu, Morawieckiemu i Dudzie, bo znowu wepchną nas w jakieś obce łapy.

„Te zakazy nie wpływają ani na przeprowadzenie wyborów prezydenckich, ani egzaminów maturalnych” – odpowiedział premier dziennikarzom. Premier ogłosił, że nowe zakazy obowiązują od 24 marca do 11 kwietnia 2020.

View original post 455 słów więcej

 

Jacek Kurski wydymał Dudę

W telewizji publicznej zaczyna się rewolucja? Marzena Paczuska decyzją Rady Nadzorczej TVP przestaje być członkiem Zarządu TVP. Taką informację podała Wirtualna Polska. Z kolei obowiązki prezesa telewizji będzie pełnić teraz współpracownik Jacka Kurskiego Maciej Łopiński.

Zawieszenie Marzeny Paczuskiej, która została członkiem Zarządu TVP w marcu ubiegłego roku z polecenia prezydenta, związane jest z domaganiem się przez Andrzeja Dudę odejścia Jacka Kurskiego wbrew woli Jarosława Kaczyńskiego” – dodaje Wirtualna Polska.

Wojna domowa i rewolucja w TVP

Zawieszenia Paczuskiej chciał ponoć sam Kurski. On i Mateusz Matyszkowicz, inny członek Zarządu, podważyli we wniosku kompetencje menadżerskie dziennikarki. To cios w prezydenta i zapewne zemsta za odwołanie Kurskiego.

 Odejście “Paczki” to cios dla prezydenta. Ale jak chciał, tak ma. Bitwę może wygrał, wojnę przegrał – twierdzą informatorzy WP.PL.

Z kolei do maja na stanowisko prezesa TVP będzie oddelegowany przewodniczący Rady Nadzorczej TVP, przyjaciel Jacka Kurskiego Maciej Łopiński. To zaś chyba nagroda za lojalność. Ten sprzeciwiał się bowiem odwołaniu obecnego szefa telewizji.

Sam Łopiński w przeszłości był ministrem w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz parlamentarzystą PiS. Nie jest więc nikim nowym w tym środowisku.

Przepychanki w Zjednoczonej Prawicy

To, co dziś wychodzi na jaw, musi szokować wyborców Zjednoczonej Prawicy. Do jeszcze niedawna koalicja uchodziła za monolit. Od paru miesięcy widać już nie tyle rysy, co wielkie pęknięcia. Nie chodzi już tylko o wyłamywanie się Zbigniewa Ziobry i jego ludzi, którzy to walczą o swoje miejsce w szeregu. Przy okazji ustawy abonamentowej wyszła niechęć Andrzeja Dudy do Jacka Kurskiego. Możemy chyba śmiało napisać, że ten pierwszy przehandlował usunięcie drugie w zamian za swój podpis pod kontrowersyjnym dokumentem, w ramach którego TVP otrzyma blisko 2 mld zł.

Takie tarcia w obozie władzy nie różą niczego dobrego. Mieliśmy w historii III RP już przypadki “szorstkich przyjaźni” jak np. ta pomiędzy Leszkiem Millerem (wtedy premierem) a prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim, ale te raczej nie prowadziły do tak otwartych konfliktów, jakie widzimy teraz.

Choć mówienie o rozpadzie Zjednoczonej Prawicy jeszcze dziś byłoby przesadzone, uważny obserwator sceny politycznej dostrzeże, że proces ten już nie tyle się rozpoczął, co trwa w najlepsze (skoro do takich informacji docierają już dziennikarze, musi być na prawdę źle). Może więc obecny rząd dokona żywota nie tyle przez działania opozycji, ale przez własne błędy i nabrzmiałe ego poszczególnych polityków? Zapewne po wyborach prezydenckich – niezależnie od ich wyników – wojna domowa po prawej stronie sceny politycznej – rozgorzeje na dobre…

O dymaniu pisowskim, o rui i poróbstwie wokół TVP, Jacka Kurskiego i Dudy czytaj tutaj >>>

Pisowskie ruja i poróbstwo dotyczą każdej sfery życia. Dymają, póki mogą.

Kmicic z chesterfieldem

Koronawirus przykryje wszystkie tematy polityczne. I nie dziwota – wszak chodzi o nasze życie.

Władza PiS zaniedbała służbę zdrowie, jest gorzej niż kilka lat temu, pozamykane szpitale i oddziały zakaźne.

Duda obiecuje Fundusz Medyczny, ale z tego nic nie wynika, bo z pieniędzy tak czy siak przeznaczonych na służbę zdrowia, tylko inaczej nazwanych.

To nie tyle kłamstwo tej władzy, to jest szajs. Oni są z szajsu i szajsem chcą kupić społeczeństwo.

Dojdzie w Polsce do sytuacji, jak we Włoszech, gdzie chorzy na koronawirusa wyrywają sobie respiratory, walczą o łóżko na oddziałach w szpitalach.

Nałóżmy na to kryzys ekonomiczny, bo ten idzie, a nasz kraj ma zdewastowane finanse publiczne, kreatywną księgowość (krętacz Morawiecki do tego doprowadził), a więc kryzys ekonomiczny będzie u nas zdecydowanie cięższy niż gdzie indziej.

Koronawirus przyczyni się do zaatakowania w pierwszym rzędzie ustroju demokratycznego w Polsce, najprawdopodobniej dotknie też instytucje unijne, włącznie z tym, że może być…

View original post 697 słów więcej

 

PiS czuje swąd porażki. Bielana obleciał strach

„Bielan przyszedł do TV, gdzie zadają pytanie wcześniej nieumawiane i trudne dla sztabu, prezydenta i PiS i płacze, że telewizja zła” – tak podsumował jeden z internautów udział rzecznika sztabu Andrzeja Dudy w debacie, którą zorganizował TVN24. Adam Bielan bowiem, kiedy usłyszał pytanie, w jakim trybie Andrzej Duda zażądał dymisji prezesa TVP Jacka Kurskiego, najpierw nie chciał odpowiedzieć. A po chwili zaczął atakować dziennikarzy TVN, twierdząc, że… nie o tym mieli rozmawiać.

Nie znalazł też żadnego argumentu na zarzut Adama Szłapki ze sztabu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, który powiedział do Bielana: – „Jesteście pierwszym rządem od 30 lat, za czasów którego długość życia spada”. Jedyne, na co było stać europosła PiS to stwierdzenie: „Co pan opowiada?”. – „Zdziwiony, jak wczoraj Duda tragiczną sytuacją w polskiej onkologii”.

Bielan pokusił się też o stwierdzenie, które pewnie miało zabrzmieć jak groźba. Powiedział bowiem, że jeżeli Małgorzata Kidawa-Błońska wygra wybory prezydenckie, to Polsce grozi permanentna wojna prezydenta i rządu.

„Trzeba będzie zmienić i rząd, bo Pan pos. A.Bielan wie i nie ukrywa, że rząd będzie walczył z prezydentem, jeśli ten nie będzie z PiS. Wie i nie ukrywa tego. Jak Pan pos. R.Terlecki, że TVP ma wspierać kandydata PiS, jak Pan J.Kurski, że ciemny lud to wszystko kupi” – podsumował na Twitterze gen. Stanisław Koziej.

Oczywiście, w wypowiedziach Bielana nie mogło zabraknąć krytyki poczynań PO. Nawiązał więc w kontekście walki z koronawirusem do awarii… kolektora Czajka w Warszawie. Widownia w studiu zareagowała na to śmiechem i słychać było komentarz: „Kurski byłby dumny”. – Bielan czuje, że koniec nadchodzi i nerwy puszczają” – podsumował jeden z internautów.

Internauci dopytywali też o szefową kampanii Dudy Jolanty Turczynowicz-Kieryłło: – „A dlaczego na debacie był Bielan, a nie pani w czerwonym, co gryzie do krwi?”.

Państwo z kartonu niedługo się zawali, ale nie pozwólmy, aby Polska zgniła z powodu indolencji pokraków typu Kaczyńskiego.

Kmicic z chesterfieldem

Koronawirus COVID-19 w Polsce ma się dobrze. Późno odkryty i stosunkowo mała liczba zachorowań to wynik olbrzymich zaniedbań obecnego rządu PiS. Służba zdrowia w rozsypce, likwidowane są szpitale, w tym oddziały zakaźne.

Wielokroć więcej jest zachorowań niż oficjalnie się podaje, tak naprawdę nie istnieją procedury wykrywalności, wszystko jest zdane na przypadek i kilkudniowe potwierdzenie laboratoryjne zachorowania.

Andrzej Duda od rzeczy pieprzy o jakimś Funduszu Zdrowotnym, nie mówiąc skąd pieniądze i gdzie one w budżecie się zapisane, to takie pisowskie seplenienie o stępce.

Koronawirus w Europie się dopiero rozwija. Jakie osiągnie rozmiary? – trudno powiedzieć. Czy będzie dżumą XXI wieku? Oby nie.

W istocie sprawa sprowadza się do jednego organu: płuc. One szczególnie powinny być chronione. Najsłabsze mają osoby starsze i to one są głównie ofiarami.

Epidemia może (a PiS u władzy: na pewno będzie wykorzystana politycznie, włącznie z tym, że wybory prezydenckie mogą odbywać się w warunkach zarazy i być…

View original post 768 słów więcej

 

Fogiel z Kaczego Zadupia

– „Nie wyobrażam sobie Kidawy-Błońskiej jako zwierzchnika sił zbrojnych” – stwierdził w Polsat News wicerzecznik PiS Radosław Fogiel. – Ciasne horyzonty, panie Radosławie… ciasne” – napisał jeden z internautów.

Pozostali internauci tak komentowali słowa wicerzecznika PiS: – „Odezwał się czeladnik piekarza ze średnim wykształceniem. Nie może sobie wyobrazić, że MKB może być zwierzchnikiem sił zbrojnych, bo myśli, że wszystko zależy od Jarosława. Radek, ziemia się kręci od lat, Jarek jej nie ruszył”;

– „Radziu, ja sobie nie wyobrażałem że kiedyś armię powierzycie facetowi twierdzącemu, że gotowane parówki są dowodem na wybuchy szybsze od dźwięku i jego padawanowi Misiewiczowi. A jednak”; – „W Niemczech kobieta obejmuje stanowisko ministra obrony po innej kobiecie . Rozumiem, że dla czeladnika piekarniczego kobieta jako zwierzchnik sił zbrojnych brzmi jak abstrakcja, ale w cywilizowanym świecie to nie jest żadna sensacja” – komentowali pozostali internauci.

Nie zabrakło krytycznych wpisów wobec obecnego prezydenta: – „A że co, że Duda to niby specjalista od wojskowości? W jakiej jednostce służył?”; – „A kto teraz jest zwierzchnikiem? Może ten, który robi zajączki nad głowami przywódców Europy?”

Jedna z internautek przypomniała: – „Mundur ma”. A chodziło jej o „Duda – prezydent Polski – chwali się zdjęciem w starym mundurze harcerskim!”.

Dudzie drżą kolana. Spokojnie, Trybunał Stanu to nie szafot.

Kmicic z chesterfieldem

Goebbels mógłby uczyć się od Jacka Kurskiego, jak robi się wodę z mózgu.

Goebbels w stosunku do pisowskiego zakłamania to mały pikuś. Nazizm Kaczyńskiego nie przegrałby wojny, a jak przegrałby to ciemny lud by o tym się nie dowiedział.

Pogarda Kaczyńskiego i jego ancymonków w stosunku do rozumu i Polaków będzie niegdyś figurowała na równi z deprecjonującym Ciemnogrodem.

Nie dość, że sami są matołami, to sądzą, że inni takimi też muszą być.

Człowiek mały zwykle myśli, że pozostali to też kurduple. I wcale nie jest to kompleks niższości, ale kompleks nicości, jak świetnie skonstatował – a przy okazji wymyślił nową formułę psychologiczną – ks. Stanisław Walczak, znienawidzony przez hierarchów typu Jędraszewski i polityków, jak Kaczyński.

Ci faceciki cierpią na kompleks nicości. W nic nie wierzą, bo niespecjalnie oleju mają w łepetynie.

Opozycja wyraźnie wygrywa batalię w internecie, a to powoduje, że śmiało możemy patrzeć na maj, kiedy to zwycięży w…

View original post 955 słów więcej

 

Starcie legalnego systemu prawnego z ostentacyjnym bezprawiem. Twierdzi adwokat Wawrykiewicz

Michał Ruszczyk: Czy można powiedzieć, że w Polsce mamy dwa systemy prawne?

Michał Wawrykiewicz: Ja bym tego nie określił w ten sposób, że mamy w Polsce dwa systemy prawne. Powiedziałbym raczej, że mamy w tej chwili starcie legalnego systemu prawnego z ostentacyjnym bezprawiem. To czym legitymuje się obecna władza, nie ma nic wspólnego z żadnymi realiami czy podstawami prawnymi. To jest albo ewidentne naruszanie porządku ustrojowego państwa albo poruszanie się na granicy prawa i manipulowanie rzeczywistością prawną. Więc nie nazwałbym tego dwoma systemami prawnymi, a starciem praworządności z bezprawiem.

Co dalej, według Pana, z sędzią Juszczyszynem w kontekście wchodzącej w życie nowej ustawy o sądownictwie?

Przypuszczam, że pion dyscyplinarny i inne organy, jak prokuratura, będą starały się kontynuować represje wobec sędziego Juszczyszyna. Został on już „siłowo” odsunięty od możliwości wykonywania czynności orzeczniczych, czyli możliwości sprawowania wymiaru sprawiedliwości. Przypuszczam, że będą prowadzone dalsze działania w tym kierunku, łącznie z tym, że rzecznik dyscyplinarny Radzik Izba Dyscyplinarna będzie chciał pozbawić go możliwości sprawowania zawodu sędziego. Z takimi konsekwencjami Pan sędzia też się liczy. Nowa ustawa kagańcowa daje obecnej władzy i pionowi dyscyplinarnemu dodatkowe instrumenty umożliwiające jeszcze skuteczniejsze represjonowanie, a więc perspektywa na najbliższe tygodnie i miesiące nie jest najlepsza. Natomiast wobec oczywistego łamania prawa przez ten nowy system dyscyplinarny i ustawę kagańcową, w dłuższej perspektywie wierzę, że ta batalia zakończy się pozytywnie, zarówno dla sędziego Juszczyszyna, jak i dla całego sądownictwa, a tym samym dla obywateli pragnących żyć w wolnym państwie.

Wielce interesujący wywiad z mecenasem Wawrykiewiczem tutaj >>>

Z mafią należy wygrać, bo przecież nie zostaniemy niewolnikami w republice bananowej.

Kmicic z chesterfieldem

Listy „poparcia” do neo-KRS pokazują czarno na białym, z jakim szwindlem mamy do czynienia.

Partia Kaczyńskiego potrafi tylko rżnąć i kraść, jak… tak, tak, tak… jak mafia.

Polska we władaniu prezesa K. Ziobry, Morawieckiego, Dudy jest państwem mafijnym.

Przed wojną sanacja upowszechniła powiedzonko, które jest silnie obecne w literaturze przedmiotu i literaturze pięknej, iż politycy sanacyjni (teraz PiS) „przychodzą swój do swego po swoje”.

Taką utworzyli kastę, układ. Ale to jeszcze nie koniec, bo to tylko wierzchołek góry lodowej.

Mafia, kasta, układ nie oddadzą władzy, uciekną się w ostateczności do przelewu krwi. Jestem o tym przeświadczony. Czy dla demokracji jesteśmy w stanie poświęcić krew, aby zwalczyć autokrację, reżim?

Oni przyjdą po nas, choć będziemy pokojowo protestowali. Reżim upada, gdy lud nie ma co wrzucić do gara. A koniunktura gospodarcza się kończy.

Wybory prezydenckie raczej wygra Małgorzata Kidawa-Błońska, ale PiS nie odda Pałacu Prezydenckiego. Czy potrafimy obronić wygraną demokratyczną?

Oto jest…

View original post 393 słowa więcej

 

Kaczyńskiemu pokazać ucho od śledzia

Tym razem w ostatnią niedzielę 2019 postanowiłem podsumować wydarzenia całego minionego roku z lekkim przymrużeniem oka…

Kuchenne rewolucje Czarneckiego juniora

W mijającym roku syn niezawodnego europosła Richarda Henry’ego prawie, że wcielił się w rolę Magdy Gesler. Z tą różnicą, że w TVN na Sylwestra nigdy nie kroi się gości, co uczynił Czarnecki junior. Biorąc pod uwagę obecną sytuację Richarda Henry’ego po bolesnym rozstaniu się z fotelem wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego i upadku do roli szeregowego eurposła, młody Przemek powinien rozważyć przebranżowienie i w związku z tym podnieść szybko swoje kwalifikacje kulinarne, bo uzdrawianie restauracji może okazać się dla niego alternatywną ścieżką zawodową. W końcu jako zaledwie trzydziestosześciolatek nie może liczyć, że do końca życia będzie go chronił immunitet poselski.

Dwie Wieże albo afera, której nie było

Pod koniec stycznia pełnomocnicy austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera złożyli zawiadomienie w prokuraturze dotyczące podejrzenia popełnienia przestępstwa przez Jarosława Kaczyńskiego dotyczącego braku zapłaty za zlecenie  związane z przygotowaniem do budowy tzw. K-Towers w Warszawie, na działce należącej do Spółki „Srebrna”. W tym samym czasie „Gazeta Wyborcza” opublikowała zapis nagranych przez Birgfellnera rozmów z prezesem PiS-u, z których wynikało, że postrzegany jako słaby i niezaradny Kaczyński, jest w rzeczywistości twardym negocjatorem biznesowym i prawdziwym rekinem finansjery, a ponadto świetnie zna się na deweloperce. W wyniku tych rewelacji austriacki biznesmen był siedmiokrotnie przez wiele godzin przesłuchiwany przez polską prokuraturę, prezes Kaczyński zaś nawet nie otrzymał wezwania, a do dokumentacji dołączono jego zeznania złożone w zupełnie innej sprawie.  W tym samym czasie poparcie dla Zjednoczonej Prawicy nieustająco rosło… Birgfellner, oprócz słynnych „taśm Kaczyńskiego”, przedstawił także niezapłaconą fakturę na ponad milion euro i jeszcze gratis oskarżył Prezesa wszystkich prawdziwych Polaków o łapówkarstwo. I nic mu to nie pomogło.  Po blisko dziewięciu miesiącach postępowania, tuż przed wyborami parlamentarnymi, prokuratura zdecydowała, że odmawia wszczęcia sprawy. W międzyczasie zmieniono też przepisy w sprawie zaskarżenia decyzji prokuratury w taki sposób, by maksymalnie utrudnić taką sprawę. Ostatecznie jednak Birgfellner złożył do sądu zażalenie na decyzję polskiej prokuratury, a ponadto zawiadomił o podejrzeniu przestępstwa prokuraturę austriacką. Teraz tylko można cierpliwie czekać, kiedy Prezes otrzyma wezwanie na przesłuchanie w Wiedniu, a może nawet, gdyby się nie stawił, zacznie być ścigany przez Interpol.

Działki Morawieckiego, czyli  miliony mniej warte niż jeden zegarek

Oświadczenia majątkowe, zwłaszcza zgodne ze stanem faktycznym, nie są najmocniejszą stroną polityków PiS-u. W kończącym się roku wypłynęło parę „drobnych” nieścisłości u Dworczyka, Banasia i samego premiera Morawieckiego. Ten ostatni zaliczył w pełni wiosny przykrą historię z ujawnieniem nabycia dzięki układom z kardynałem Gulbinowiczem działki po wyjątkowo okazyjnej cenie. Premier zapewniał oczywiście, że zarabiał zawsze uczciwie, działka ponoć należała do jego żony, a jeśli zarobił cokolwieczek na jej sprzedaży (znaczy nie on, lecz jego żona), to wszystko przekaże na cele charytatywne. Swoją drogą, odkąd PiS doszło do władzy, to Caritas dzięki wpłatom, mającym rekompensować przekręty, niewątpliwie opływa w dostatki. Nieco wcześniej prawdomówny Mateusz podobnie tłumaczył się z akcji BZ WBK, na których zarobił ponad 1,23 miliona. A pamiętacie zegarek Nowaka i jego konsekwencje polityczne? Jeden zegarek był wtedy wart więcej niż miliony Morawieckego… O, tempora! O, mores!

To wszystko wina Doriana

Wujek Sam w postaci ukochanego przez polski naród Donalda Trumpa, mimo  solennych obietnic, nie przyjechał do Polski na 80 rocznicę wybuchu II wojny światowej. Zamiast spotkać się z wygadanym Andrew i niemową Agatą wolał uciąć sobie partyjkę golfa z przyjacielem Dorianem. No, cóż może na następną rocznicę huragan Dorian nie wpadnie na Florydę do Trumpa.

Burdel w domu pielgrzyma

Kamienica Mariana wzbudziła w tym roku ogromne zainteresowanie, zwłaszcza gdy został prezesem NIKu. Może dlatego, że za niewielką opłatą można w niej odpocząć godzinkę po długiej podróży, zwłaszcza przy okazji kolejnej miesięcznicy wawelskiej. Kamienica w Krakowie cieszyła się tak dużym uznaniem polityków PiS-u i zapewne z tego względu do tej pory nie zdymisjonowali jej właściciela (a po za tym, o dziwo, podobno byłoby  to sprzeczne z brzydkim słowem na K). Zresztą znając upodobania niektórych polityków obecnej partii rządzącej pokojach u Banasia nawet dla ministra Kamińskiego znajdzie się jakaś miła bokserka czy inna labradorka.

Ekologiczny grzech ciężki kontra totalitarny ekologizm

Polski kościół katolicki i jego hierarchowie nie przestają mnie zaskakiwać i w swoich absurdach niezmiennie utrzymują formę. Ostatnio arcybiskup Jędraszewski, który sprawia wrażenie, jakby homilie wygłaszał pod nieustającym wpływem mocnych środków odurzających, stwierdził, że ochrona klimatu to ciężki grzech i nowy totalitaryzm, gdyż w Biblii jest napisane, że człowiek nie ma się nad Ziemią rozczulać, lecz czynić ją sobie podległą. Biorąc pod uwagę, że papież Franciszek zachęca do działań na rzecz środowiska i spotyka z aktywistką Gretą Thunberg oraz rozważa wprowadzenie do Katechizmu pojęcia grzechu ekologicznego, to słowa polskiego hierarchy nijak się mają do nauczania papieskiego. W tym kontekście można domniemywać, że pojawienie się schizmy polskiej może nastąpić wcześniej, niż otrzeźwienie Jędraszewskiego. Nie zdziwi mnie specjalnie, jeśli niebawem wybierzemy na papieża polskiego kościoła ukochanego przez PiS i naród ojca Tadeusza. W końcu jeśli w Rzymie papieżem został jezuita, to u nas może być redemptorysta.

Forma opozycji

Zbliża się koniec roku, a niebawem też koniec maratonu wyborczego, w którym opozycja do tej pory odnosiła same wątpliwe sukcesy. Tymczasem przeciwko Usainowi Dudzie Boltowi zostanie wystawiona liczna reprezentacja w składzie: prawdziwa dama Małgorzata Kidawa-Błońska, dżentelmen z partii chłopskiej Władysław Kosiniak-Kamysz, katolik Szymon Hołownia z „Mam Talent” i Jolanta Duda znikąd. Skład skromny, konkurencja duża, a trenerzy i ich aystenci muszą jeszcze doszlifować pewne szczegóły. Natomiast znając poziom opozycyjnej reprezentacji znalezienie „najlepszych” kandydatów da tyle samo, co i szlifowanie formy. Tak czy inaczej – druga kadencja Adriana i wypierpol gwarantowany.

Krystyna gwałci etykę

Etyka sędziów nowego Trybunału Konstytucyjnego to trudny temat. Zwłaszcza, gdy sędzią została była posłanka, głosująca za Kodeksem Etycznym dla sędziów, a teraz go łamiąca. Na przykładzie Krystyny Pawłowicz znów potwierdza się zasada, że politycy PiS w momencie przystąpienia do partii dostają nową inteligencję, produkowaną w podziemnych fabrykach na Żoliborzu, a potem zatwierdzaną w gabinecie na Nowogrodzkiej i furmankami dostarczaną na Wiejską. Niezawodna sędzia Krystyna, jako osoba głęboko uzależniona od Twittera, nie mogła się powstrzymać i musiała wdać się w polemikę z Małgorzatą Kidawą-Błońską, używając przy tym mocnego języka i argumentów ad personam. Rozumiem, że może zazdrościć urody i klasy kandydatce PO w wyborach prezydenckich, ale żeby od razu napadać na nią tak, by nawet partyjni koledzy musieli się wstydzić, to doprawdy sędziemu TK (pamiętamy, że wcześniej kazała tytułować się posłem, a nie posłanką) nie wypada…