Trójkąt Bermudzki demokracji

– „Dziś odbyło się spotkanie szefa Fidesz Viktora Orbana z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim oraz premierem Mateuszem Morawieckim. Omawiano wspólne działania naszych partii w polityce europejskiej oraz kwestię współpracy w kontekście konferencji o przyszłości Europy” – napisano na oficjalnym profilu PiS na Twitterze.

Na dołączonym zdjęciu widać rzeczonych trzech uśmiechniętych panów, stojących na tle choinki.  Wrażenie szczególnie zadowolonego sprawia zwłaszcza prezes PiS. – Jeszcze tylko Putina brakuje na tym zdjęciu, ale jesteście coraz bliżej…” – skomentował jeden z internautów. Jak poinformował rzecznik Orbana, spotkanie odbyło się w Warszawie.

Pozostali, komentując to spotkanie, zadawali pytania: – „Czy Orban przekazał, co ustalił ze swoim przyjacielem Putinem? Ostatnia wizyta Putina w Budapeszcie była celebrowana, jakby przyjechał car. Wielka feta na cześć gościa z Moskwy, jakiej Węgry nie widziały od czasów Austro-Węgier i wizyt Franciszka Józefa”; – „A czy rozmawialiście z Orbanem na temat polityki historycznej? Węgry mają taką „piękną” kartę z czasów II wojny światowej, a Putin jakoś nie wypomina im kolaboracji z nazistami?”; – „Przecież z wami i z Orbanem nikt nie chce już rozmawiać… To takie spotkanie imieninowo-świąteczne było? Żeby się dowartościować? Powspominać? Czy prowadziliście dyskurs o tym, co będzie, jak się suweren obudzi?”; – „A gdzie ulubieniec pana Karczewskiego – Łukaszenka?”.

Przypominali też, że „Już raz was Orban wystawił do wiatru, zrobi to kolejny raz. I z czego tu się cieszyć, że Węgier bardziej inteligentny i przebiegły?”. Chodzi oczywiście o słynne głosowanie 27:1 nad kandydaturą Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej. PiS liczył wtedy Orban zagłosuje tak, jak ówczesna premier Beata Szydło przeciw Tuskowi. Jak wiemy, Węgry, czyli Orban poparł Tuska. – „A jak przyjdzie co do czego, to Jarozbaw zostanie sam, a Orban pokaże mu wała” – podsumował kolejny internauta.

Jedna z internautek zwróciła uwagę na pewien szczegół, ale jednak istotny: – O chłopaczki pod krawatem cieszą japy. a bratanek w doopie ma dress code? Szacuneczek dla sprzymierzeńców widać…”.

 

Jeszcze tak zła nie była międzynarodowa sytuacja Polski. PiS jednak nie poddaje się i można oczekiwać, że będzie gorzej.

Kmicic z chesterfieldem

Donald Trump nie radzi sobie w polityce zagranicznej. Już kilka razy zaprezentował się, jako niestabilny sojusznik (Kurdystan, Syria), a konflikt z Iranem pokazuje jak na dłoni, iż prezydent USA może wywołać konflikt światowy, wręcz gorącą wojnę.

Do tego USA tracą znaczenie na świecie, a tym samym straty odczuje cały Zachód demokratyczny. W miejsce USA wchodzą Chiny, które nawet bardziej pasują krajom muzułmańskim ze względu na podobny autorytaryzm partyjno-religijny.

Więcej >>>

W nocy z 7 na 8 stycznia czasu irackiego Irańczycy wystrzelili 15 rakiet w stronę dwóch baz, w których znajdują się żołnierze Amerykańscy. To odpowiedź na zabicie przez Amerykanów irańskiego generała Sulejmaniego. Otwarta wojna? Deeskalacja jest jeszcze możliwa. Wszystko zależy od decyzji Donalda Trumpa

Iran zapowiadał zemstę i właśnie jej dokonał. W nocy wysłał rakiety w stronę dwóch amerykańskich baz w Iraku: al-Asad i Erbil.

Wszyscy komentatorzy zgodnie zapowiadali, że odpowiedź nadejdzie. Irańczycy postanowili uderzyć już dzień po pogrzebie generała…

View original post 574 słowa więcej

 

Czy PiS przestanie demolować kraj i zacznie rządzić?

Jak zawsze przy końcu roku pojawiają się analizy i prognozy na bliższą i dalszą przyszłość.

Sytuacja Polski jest tak zła, na razie przede wszystkim w wymiarze wewnętrznym, ale radykalne osłabienie pozycji naszego kraju w polityce europejskiej i światowej powoduje, że marnowana jest także wyjątkowa koniunktura powstała po 1989 roku.

Zasadnicze pytanie, tak jak kiedyś o odzyskanie niepodległości, brzmi dzisiaj – kiedy oni (czyli pisowcy) przestaną demolować nasz kraj, czyli rządzić?

To, że PiS znalazł się w defensywie, słabnie, widać pewne oznaki wewnętrznej dekompozycji, nie potrafi odzyskać inicjatywy jest widoczne i przedstawiane nawet przez pisowskich propagandystów.

„Główni komentatorzy obozu władzy w świątecznym numerze biją na alarm i przedstawiają pomysły, jak wydobyć się z politycznego dołka. Jest naprawdę nerwowo, za chwilę można przegrać fotel prezydencki. Nie mając Senatu ani prezydenta, PiS będzie bezradny” (Rafał Zakrzewski, „Dlaczego PiS wszedł na ostry kurs”, „GW”, nr 300).

Z reguły przed wyborami pisowcy łagodzili język, wyraźnie kokietowali polityczne centrum, chowali najbardziej skompromitowanych ludzi typu Pawłowicz, czy Macierewicz, tonowali akcenty, mówili o zgodzie, pojednaniu, wspólnym działaniu itp. Na to pytanie większość publicystów odpowiada, bo pisowcy boją się Konfederacji, gdyż po raz pierwszy są zagrożeni również z prawej strony, czego dotychczas udawało im się uniknąć i co uchodziło za wielki strategiczny sukces. To prawda, chociaż przez cały czas pojawiały się konkurencyjne wobec PiS-u ugrupowania, które jednak po krótkim czasie upadały i wracały do partii macierzystej.

Tym razem jest odwrotnie, ale istotną przyczyną jest także lęk, że taktyka udawania ugrupowania centrowego może tym razem się nie udać, została bowiem wyczerpana i skompromitowana.

Ponadto pisowcy postanowili w sposób typowy dla większości autorytarnych reżimów zaprezentować taktykę – ani kroku w tył – i przekonać się, czy uda się w ten sposób zastraszyć, zniechęcić, obezwładnić społeczeństwo. Wysłać taki mniej więcej sygna: nigdy nie ustąpimy, nie mamy zamiaru nie rządzić, musimy rządzić, nie boimy się nikogo i niczego, żadna Unia nam nie podskoczy. Robimy wszystko najlepiej i doskonale, a przeciwnicy to zwyczajna swołocz, agentura, postkomuniści i zwyczajni zaprzańcy. Taki z grubsza jest język p. Dudy i właściwie wszystkich masowo występujących we wszystkich możliwych mediach pisowców. Czy tego rodzaju reżim może utrzymać się w Europie. Ciekawy i bolesny być może eksperyment?

Dodatkowo zaostrzyła się także narracja Marka Jędraszewskiego (jakoś nie bardzo chce mi przejść przez gardło słowo biskup, biskupi bowiem są następcami apostołów, a nie bardzo wiem, czyim następcą miałby być Marek Jędraszewski?). Do długiej listy wrogów, których gromi, piętnuje i przed którymi ostrzega, dopisał ostatnio – ekologizm.

Jest zdumiewające podobieństwo pomiędzy tym fanatykiem a fanatykami komunizmu, którzy zwalczali m. in: okcydentalizm, genetykę, socjologię, teorię względności, solidaryzm społeczny, ekonomizm itp. Jędraszewski za niebezpieczne uznał nawet dziecko szwedzką dziewczynkę Gretę Thunberg:

”Bo to nie jest tylko kwestia, że jest jakaś postać nastolatki czy kogoś innego, kto takie poglądy głosi, a inni się mniej lub bardziej zgadzają. Nie, to jest narzucane, a ta aktywistka staje się wyrocznią dla wszystkich sił politycznych, społecznych.”

Cała wina Grety Thunberg polega, jak dość zawile wypowiada się ten wybitny hierarcha, na tym, że domaga się stanowczych i radykalnych działań na rzecz ograniczenia emisji gazów cieplarnianych, walki o ratowanie życia także ludzkiego, na ziemi i samej planety.

Walka z „ekologizmem” w imię biblijnego hasła – czyńcie sobie ziemię poddaną – co ma oznaczać możecie swobodnie i bezkarnie wyniszczać środowisko, gatunki, życie na ziemi, bo człowiek panuje nad przyrodą, jest nie tylko idiotyzmem, ale zbrodnią właściwie morderstwem. Skazaniem w dość trudnym do dokładnego przewidzenia, ale bliskim czasie, wielu gatunków na wyniszczenie i wielu ludzi na wojny, konflikty, choroby, głód i śmierć.

Zasadne pytanie: Czy nowotwór wywołany przez Kaczyńskich jest złośliwy, czy jeszcze nie?

Kmicic z chesterfieldem

Janina Goss, przyjaciółka matki Kaczyńskich, nie posiada żadnych umiejętności, za to przy Kaczyńskich nakradła się ze skarbu państwa.

Goss to nowotwór autorstwa Kaczyńskich, degeneruje pastwo polskie, zresztą jak obydwaj bracia (jeden wykopyrtnął pod Smoleńskiem i ponosi odpowiedzialność za śmierć 95 innych)

Janina #Goss wynajmuje powierzchnię reklamową spółce Skarbu Państwa #PGE, w której członkiem rady nadzorczej jest Janina #Goss

Podkomisja smoleńska funkcjonuje „w oparciu o roczny budżet”, a wyniki jej prac mogą być udostępnione tylko na potrzeby postępowań przygotowawczych lub sądowych – taką odpowiedź z MON uzyskał poseł klubu KO Krzysztof Truskolaski. Resort poinformował przy tym, że przewodniczący podkomisji Antoni Macierewicz nie pobiera z tytułu pełnienia tej funkcji żadnego wynagrodzenia.

Więcej >>>

Na konflikcie ewidentnie spowodowanym przez Putina także Kaczyński i Morawiecki usiłują zbić polityczny kapitał. Jednak to ich wcześniejsze błędy doprowadziły do izolacji Polski, co zawsze w naszej historii oznaczało dla nas ogromne ryzyko

Tekst Cezarego Michalskiego tutaj >>>

Wyborcze zwycięstwo PiS w 2015 roku…

View original post 238 słów więcej

 

Gdzie jest Duda?

„Lotna Brygada Opozycji” wybrała się na poszukiwanie Andrzeja Dudy. Zaczęła od Pałacu Prezydenckiego w Warszawie.

A przed Pałacem brygadziści natknęli się na rzecznika prezydenta Błażeja Spychalskiego, który udzielał wywiadu TVP Info. Skorzystali więc z okazji i zapytali: – „Kiedy wraca Andrzej?”.

Spychalski nie chciał odpowiedzieć na to w sumie proste pytanie. Nie wiedzieć czemu, życzył pytającemu „więcej kultury”, po czym odwrócił się na pięcie i szybkim krokiem oddalił.

Brygadziści – tym razem jako Trzej Królowie – przynieśli dary dla Andrzeja. Chcieli mu wręczyć m.in. telefon do Putina „z numerem wbitym od Magdy Ogórek”, talon na węgiel z Donbasu czy dwa nagie długopisy w barwach narodowych.

Niestety, ich dary nie zostały przyjęte. A przecież brygadziści przerwali urlop na nartach, żeby je prezydentowi przekazać…

Oreiro i Rydzyk, a w tle Anna Sobecka

Chociaż Jacek Kurski otrąbił sukces „Sylwestra Marzeń z Dwójką”, to nie uniknął krytyki. Błąd wytknął prezesowi TVP „Nasz Dziennik”. Gazeta ojca Tadeusza Rydzyka ma za złe, że Telewizja Polska zaprosiła na scenę Natalię Oreiro, która promuje związki homoseksualne.

Media ojca Tadeusza Rydzyka, a w szczególności „Nasz Dziennik” od dawna patrzą na poczynania TVP krytycznym okiem i za każdym razem podkreślają wpadki telewizji. Tym razem było podobnie, a afera dotyczy występu Natalii Oreiro podczas „Sylwestra Marzeń z Dwójką” w Zakopanem.

Nie chodzi jednak o to, że urugwajska aktorka, piosenkarka i projektantka mody jako jedna z głównych zagranicznych gwiazd tego wieczoru zaśpiewała z playbacku. Gazecie, z którą związany jest redemptorysta z Torunia, chodziło o jej poglądy, a dokładniej o jej poparcie dla legalizacji związków homoseksualnych.

„ND” wprost pisze o „fałszu w misji TVP”. W artykule wylicza występy Oreiro w spotach, w których wypowiadała się na temat LGBT oraz jej podróż promocyjną do Rosji z piosenką „United by love”, podczas której pojawiła się w jednej z rozgłośni „w koszulce z flagą totalitarnego ruchu LGBT”.

Więcej o Rydzyku i Oreiro >>>

Kaczyńskiemu pokazać ucho od śledzia

Tym razem w ostatnią niedzielę 2019 postanowiłem podsumować wydarzenia całego minionego roku z lekkim przymrużeniem oka…

Kuchenne rewolucje Czarneckiego juniora

W mijającym roku syn niezawodnego europosła Richarda Henry’ego prawie, że wcielił się w rolę Magdy Gesler. Z tą różnicą, że w TVN na Sylwestra nigdy nie kroi się gości, co uczynił Czarnecki junior. Biorąc pod uwagę obecną sytuację Richarda Henry’ego po bolesnym rozstaniu się z fotelem wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego i upadku do roli szeregowego eurposła, młody Przemek powinien rozważyć przebranżowienie i w związku z tym podnieść szybko swoje kwalifikacje kulinarne, bo uzdrawianie restauracji może okazać się dla niego alternatywną ścieżką zawodową. W końcu jako zaledwie trzydziestosześciolatek nie może liczyć, że do końca życia będzie go chronił immunitet poselski.

Dwie Wieże albo afera, której nie było

Pod koniec stycznia pełnomocnicy austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera złożyli zawiadomienie w prokuraturze dotyczące podejrzenia popełnienia przestępstwa przez Jarosława Kaczyńskiego dotyczącego braku zapłaty za zlecenie  związane z przygotowaniem do budowy tzw. K-Towers w Warszawie, na działce należącej do Spółki „Srebrna”. W tym samym czasie „Gazeta Wyborcza” opublikowała zapis nagranych przez Birgfellnera rozmów z prezesem PiS-u, z których wynikało, że postrzegany jako słaby i niezaradny Kaczyński, jest w rzeczywistości twardym negocjatorem biznesowym i prawdziwym rekinem finansjery, a ponadto świetnie zna się na deweloperce. W wyniku tych rewelacji austriacki biznesmen był siedmiokrotnie przez wiele godzin przesłuchiwany przez polską prokuraturę, prezes Kaczyński zaś nawet nie otrzymał wezwania, a do dokumentacji dołączono jego zeznania złożone w zupełnie innej sprawie.  W tym samym czasie poparcie dla Zjednoczonej Prawicy nieustająco rosło… Birgfellner, oprócz słynnych „taśm Kaczyńskiego”, przedstawił także niezapłaconą fakturę na ponad milion euro i jeszcze gratis oskarżył Prezesa wszystkich prawdziwych Polaków o łapówkarstwo. I nic mu to nie pomogło.  Po blisko dziewięciu miesiącach postępowania, tuż przed wyborami parlamentarnymi, prokuratura zdecydowała, że odmawia wszczęcia sprawy. W międzyczasie zmieniono też przepisy w sprawie zaskarżenia decyzji prokuratury w taki sposób, by maksymalnie utrudnić taką sprawę. Ostatecznie jednak Birgfellner złożył do sądu zażalenie na decyzję polskiej prokuratury, a ponadto zawiadomił o podejrzeniu przestępstwa prokuraturę austriacką. Teraz tylko można cierpliwie czekać, kiedy Prezes otrzyma wezwanie na przesłuchanie w Wiedniu, a może nawet, gdyby się nie stawił, zacznie być ścigany przez Interpol.

Działki Morawieckiego, czyli  miliony mniej warte niż jeden zegarek

Oświadczenia majątkowe, zwłaszcza zgodne ze stanem faktycznym, nie są najmocniejszą stroną polityków PiS-u. W kończącym się roku wypłynęło parę „drobnych” nieścisłości u Dworczyka, Banasia i samego premiera Morawieckiego. Ten ostatni zaliczył w pełni wiosny przykrą historię z ujawnieniem nabycia dzięki układom z kardynałem Gulbinowiczem działki po wyjątkowo okazyjnej cenie. Premier zapewniał oczywiście, że zarabiał zawsze uczciwie, działka ponoć należała do jego żony, a jeśli zarobił cokolwieczek na jej sprzedaży (znaczy nie on, lecz jego żona), to wszystko przekaże na cele charytatywne. Swoją drogą, odkąd PiS doszło do władzy, to Caritas dzięki wpłatom, mającym rekompensować przekręty, niewątpliwie opływa w dostatki. Nieco wcześniej prawdomówny Mateusz podobnie tłumaczył się z akcji BZ WBK, na których zarobił ponad 1,23 miliona. A pamiętacie zegarek Nowaka i jego konsekwencje polityczne? Jeden zegarek był wtedy wart więcej niż miliony Morawieckego… O, tempora! O, mores!

To wszystko wina Doriana

Wujek Sam w postaci ukochanego przez polski naród Donalda Trumpa, mimo  solennych obietnic, nie przyjechał do Polski na 80 rocznicę wybuchu II wojny światowej. Zamiast spotkać się z wygadanym Andrew i niemową Agatą wolał uciąć sobie partyjkę golfa z przyjacielem Dorianem. No, cóż może na następną rocznicę huragan Dorian nie wpadnie na Florydę do Trumpa.

Burdel w domu pielgrzyma

Kamienica Mariana wzbudziła w tym roku ogromne zainteresowanie, zwłaszcza gdy został prezesem NIKu. Może dlatego, że za niewielką opłatą można w niej odpocząć godzinkę po długiej podróży, zwłaszcza przy okazji kolejnej miesięcznicy wawelskiej. Kamienica w Krakowie cieszyła się tak dużym uznaniem polityków PiS-u i zapewne z tego względu do tej pory nie zdymisjonowali jej właściciela (a po za tym, o dziwo, podobno byłoby  to sprzeczne z brzydkim słowem na K). Zresztą znając upodobania niektórych polityków obecnej partii rządzącej pokojach u Banasia nawet dla ministra Kamińskiego znajdzie się jakaś miła bokserka czy inna labradorka.

Ekologiczny grzech ciężki kontra totalitarny ekologizm

Polski kościół katolicki i jego hierarchowie nie przestają mnie zaskakiwać i w swoich absurdach niezmiennie utrzymują formę. Ostatnio arcybiskup Jędraszewski, który sprawia wrażenie, jakby homilie wygłaszał pod nieustającym wpływem mocnych środków odurzających, stwierdził, że ochrona klimatu to ciężki grzech i nowy totalitaryzm, gdyż w Biblii jest napisane, że człowiek nie ma się nad Ziemią rozczulać, lecz czynić ją sobie podległą. Biorąc pod uwagę, że papież Franciszek zachęca do działań na rzecz środowiska i spotyka z aktywistką Gretą Thunberg oraz rozważa wprowadzenie do Katechizmu pojęcia grzechu ekologicznego, to słowa polskiego hierarchy nijak się mają do nauczania papieskiego. W tym kontekście można domniemywać, że pojawienie się schizmy polskiej może nastąpić wcześniej, niż otrzeźwienie Jędraszewskiego. Nie zdziwi mnie specjalnie, jeśli niebawem wybierzemy na papieża polskiego kościoła ukochanego przez PiS i naród ojca Tadeusza. W końcu jeśli w Rzymie papieżem został jezuita, to u nas może być redemptorysta.

Forma opozycji

Zbliża się koniec roku, a niebawem też koniec maratonu wyborczego, w którym opozycja do tej pory odnosiła same wątpliwe sukcesy. Tymczasem przeciwko Usainowi Dudzie Boltowi zostanie wystawiona liczna reprezentacja w składzie: prawdziwa dama Małgorzata Kidawa-Błońska, dżentelmen z partii chłopskiej Władysław Kosiniak-Kamysz, katolik Szymon Hołownia z „Mam Talent” i Jolanta Duda znikąd. Skład skromny, konkurencja duża, a trenerzy i ich aystenci muszą jeszcze doszlifować pewne szczegóły. Natomiast znając poziom opozycyjnej reprezentacji znalezienie „najlepszych” kandydatów da tyle samo, co i szlifowanie formy. Tak czy inaczej – druga kadencja Adriana i wypierpol gwarantowany.

Krystyna gwałci etykę

Etyka sędziów nowego Trybunału Konstytucyjnego to trudny temat. Zwłaszcza, gdy sędzią została była posłanka, głosująca za Kodeksem Etycznym dla sędziów, a teraz go łamiąca. Na przykładzie Krystyny Pawłowicz znów potwierdza się zasada, że politycy PiS w momencie przystąpienia do partii dostają nową inteligencję, produkowaną w podziemnych fabrykach na Żoliborzu, a potem zatwierdzaną w gabinecie na Nowogrodzkiej i furmankami dostarczaną na Wiejską. Niezawodna sędzia Krystyna, jako osoba głęboko uzależniona od Twittera, nie mogła się powstrzymać i musiała wdać się w polemikę z Małgorzatą Kidawą-Błońską, używając przy tym mocnego języka i argumentów ad personam. Rozumiem, że może zazdrościć urody i klasy kandydatce PO w wyborach prezydenckich, ale żeby od razu napadać na nią tak, by nawet partyjni koledzy musieli się wstydzić, to doprawdy sędziemu TK (pamiętamy, że wcześniej kazała tytułować się posłem, a nie posłanką) nie wypada…

Jędraszewski, Kaczyński, Banaś – św. trójca PiS

Nie milkną echa kolejnej bulwersującej wypowiedzi metropolity krakowskiego. „Abp Jędraszewski znalazł nowego „wroga” – tym razem jest to „ekologizm”.

Kuriozalne słowa arcybiskupa wywołały wiele krytycznych komentarzy, także księży katolickich: „Lemański o Jędraszewskim: „Uczyli mnie w domu wyrozumiałości dla starszych ludzi”.

W obronie metropolity krakowskiego stają za to przedstawiciele partii rządzącej. Tak oto na Twitterze odniósł się do sprawy jeden z nich Kazimierz Smoliński: – „Zmasowany atak na abp. Jędraszewskiego nas katolików i patriotów poraża. Ale niestety jest to tylko wycinek tego do czego jest zdolny system spod sztandaru LGBT. Rząd PiS jest gwarantem normalności w tym zwariowanym świecie. Nie pozwólmy aby oni kiedykolwiek zdobyli władzę”.

Jak widać, poseł Smoliński, który ostatnio uaktywnił się bardzo na Twitterze, próbuje dorównać pisowskim „mistrzom” w sieci. Tarczyńskiemu czy Brudzińskiemu chyba rośnie konkurencja…

„Cóż… jak widać mamy już nowy trójpodział władzy Kaczyński – Jędraszewski – Banaś. Tylko tacy liderzy skutecznie wyprowadzą nas z UE” – gorzko kpił jeden z internautów.

Więcej >>>

Więcej >>>

Więcej >>>

Inkwizycja XXI wieku

Proboszcz i  księża z podwarszawskiej parafii w Magdalence, podjęli całkiem serio walkę z szatanem. Wyszło bowiem na jaw, że w domu tuż obok kościoła znajduje się router sieci Wi-Fi o nazwie „Lucyfer”.  Duchowni wystosowali list do sąsiadów z apelem o  zmianę nazwy.

Parafia św. Marii Magdaleny, której jestem proboszczem zwraca się do Państwa o zmianę nazwy sieci WiFi na inną” – pisze w oficjalnym piśmie proboszcz. „Ze względu na to, że Państwa zabudowania graniczą bezpośrednio płot w płot z parafią, nazwa sieci WiFi jaka została nadana routerowi jest widziana w urządzeniach aktywnych osób przebywających w parafii, jak i w domu rekolekcyjnym” – dodaje.

Sąsiedzi najwyraźniej nie przejęli się  życzeniem proboszcza, bo ani wcześniejsze rozmowy ani oficjalny list na nic się nie zdały. Tymczasem duchowni przekonują, że nazwa jest „szkodliwa dla uczuć religijnych osób przebywających w parafii”.

Mimo braku  reakcji sąsiadów proboszcz liczy na to, że mieszkańcy domu sami zmienią nazwę, a sprawa „zakończy się polubownie”. Mało tego oferuje nawet „pomoc techniczną”, jeśli taka będzie potrzebna do zmiany nazwy sieci.

Obecny kościół parafialny w Magdalence pochodzi z lat 1938-1939. W parafii działa dom rekolekcyjny Ruchu Odnowy w Duchu Świętym oraz diecezjalny dom rekolekcyjny „Emaus”. Na terenie kościoła działają także kawiarenka, biblioteka, Caritas oraz grupy parafialne.

Więcej >>>

Więcej >>>

Więcej >>>

Kmicic z chesterfieldem

„Bardzo bym prosił adwokatów z innych krajów, żeby się nie wtrącali w nasze sprawy, bo ich nie znają, nie czują, nie rozumieją ich” – pouczał „obcych prawników” prezydent Duda. Jego słowa nie pozostały niezauważone

Profesorowie prawa urażeni słowami prezydenta

Prof. Alberto Alemanno z École des hautes études commerciales de Paris (HEC), prawnik specjalizujący się w prawie UE, jeden z sygnatariuszy listu otwartego do szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen w sprawie praworządności w Polsce, potraktował słowa Dudy jako osobistą zaczepkę:

„Zostałem odprawiony przez Prezydenta Andrzeja Dudę jako jeden z »obcych prawników z innego kraju wtrącających się w polskie sprawy«. To dodatkowy powód, żeby zwrócić się do Ursuli von der Leyen [szefowej KE], Very Jourovej [wiceszfowej KE) i Didiera Reyndersa [komisarza ds. sprawiedliwości], żeby pilnie działali w obronie prawnej i społecznej umowy łączącej państwa UE i ich obywateli”.

Więcej >>>

Oto 13 artykułów Konstytucji, które złamali PiS i Andrzej Duda…

View original post 197 słów więcej